Wątek: Deus le volt
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-24-2008, 10:33   #213
Arango
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 8 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 161 688
Forteczka

W piwnicy dalej szalał stwór, który miał swe siedlisko w studni. Choć dwie jego macki leżały odcięte dalszych kilka dalej miotało sie po pomieszczeniu usiłując pochwycić dalsze ofiary. Trzaskały rozbite w pył kolejne amfory, z głuchym łoskotem rząd tarcz parował wściekłe uderzenia ramion poczwary. Jedna z nich chwyciła nawet upuszczona przez Torwaldo pochodnię, by natychmiast ją puścić i zniknąć z powrotem w mrocznej czeluści.
Grozy wszystkiemu dodawał nieludzki wrzask wciąganego pod wod zwiadowcy, który trzymał się brzegu resztka sił.
Sytuacja stawała się patowa. Potwór nie mógł sięgnąć kolejnej ofiary, ale blokował dostęp do jakże cennej wody.

Na górze Piotr Pustelnik wył wręcz o Apokalipsie i śmierci która zabierze ich wszystkich. Niektórzy rycerze klęli, niektórzy spluwali słysząc to, ale wśród giermków zapanowało poruszenie.
Przez szeregi wojów przedarł sie jeden ze strażników.
- Hrabio ! podjazd rycerza Edwarda zaatakowany !

W istocie była to prawda.
Rycerz
nie ujechał jeszcze kilkunastu kroków, gdy do jego uszu dotarł przerazliwy koński kwik. Obejrzał sie i ujrzał jak mrowie istot pokrytych futrem pojawiło sie jakby znikąd i obległo wysłanych na koniec jaru turkopoli. Zdawały sie wyrastać niczym zjawy z mroku, mogły być zda sie ożywionymi nagle głazami.
Choć zaskoczeni lekkozbrojni bronili sie dzielnie. Przebili jednego, może dwóch dzidami, gdy te pękły, jeli się mieczy. Co chwile któryś z napastników zapadał pomiędzy morze swych pobratymców, co chwile inny staczał się z z krawędzi wąwozu zepchnięty końskimi kopytami.

Nie mogło to trwać jednak wiecznie, został obalony jeden koń co horda skwitowała zwierzęcym rykiem triumfu, wkrótce i drugiego zbrojnego pochłonęła fala napastników. Do uszu Hektora doszedł iście psi skowyt rozdzieranego na sztuki człowieka. Mrowie stworów pokryło trupy i może było to tylko złudzenie, lecz zdawało mu sie że słyszy ohydne mlaskanie i przeżuwanie. Jak skamieniały przyglądał sie napastnikom.

Zdawali sie nie być ludzmi, mogli sięgnąć dorosłemu mężowi nieco ponad pas, poruszali się jednak pochyleni, tak więc ich rzeczywisty wzrost trudno było określić. Ubrani w skóry, czy tez może pokryci futrem, niemożnością było określić czy są ludzmi czy... no właśnie czym ?
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...

Ostatnio edytowane przez Arango : 07-31-2008 o 18:41.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem