Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-24-2008, 11:42   #3
Szarlej
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 3 Szarlej wkrótce będzie znany
$: 88 500
Fabian von Eichendorff

Kamienica, dzielnica uniwersytecka
Fabian leniwie otworzył oczy. Ranek, zawsze się wcześnie budził, nawyk z służby i tułaczki po świecie. Usiadł na swoim wielkim, miękkim łóżku (po kilku latach na trakcie, każdy marzy o tym luksusie) i poszukał wzrokiem ubrania. Czarne z czerwoną podszewką robe leżało niedbale rzucone na stole, podobnie jak dublet (również czarno-czerwony, lewa strona czarna, prawa czerwona) i nogawice (tych samych kolorów). Na sam spodzie obecnie niewidoczna leżała koszulina dla odmiany biała. O stół stał oparty rapier jazdy, w przeciwieństwie do zwykłych rapierów tak popularnych wśród szlachty był on cięższy i służył w tym samym stopniu do cięć jak i do pchnięć. Szlachcic podszedł do stołu i zaczął się ubierać, na końcu przypasał sobie ostrze. Podniósł ze stołu pistolet do tej pory ukryty pod leżącym ubraniem i położył go koło drugiego pod łóżko. Niektórzy trzymali pistolety pod poduszką, niestety była do broń na tyle niezawodna, że potrafiła wtedy sama wypalić, co innego jak leżą pod łóżkiem. Fabian podszedł do ostatniego mebla szafy. Zwykłej, prostej ale wytrzymałej szafy. Jednak nie zajrzał do niej, podniósł łamacz mieczy i przypasał go symetrycznie do rapiera.
"Wypadałoby przejść się do łaźni a potem coś zjeść."
Jak pomyślał tak zrobił, wyszedł z mieszkania nie zaglądając do drugiego pokoju, przeznaczonego dla rzadkich gości.

Reik Platz, wiąz Deutz
"Ktoś zaginął. Interesujące, zawsze to jakaś kasa. Tylko kto to jest do Khorna Fritz Foyer? Mógłby zostawić gdzie go szukać. No ale nic, chłopaki na pewno będą wiedzieli."
Wzrok szlachcica przeszedł na ogłoszenie kontrowersyjnego spektaklu.
"Ciekawe czy mają jeszcze bilety? Trzeba pójść, tylko z kim? Ada bez przeprosin nie będzie chciała, zresztą nie mam zamiaru jej przepraszać. Było trzeba mnie nie zdradzać z tym dupkiem. Może Kati zabiorę, ostatnio tylko sie uczyła przed końcem studiów. Eh po co oni się tam tak męczą. No ale tak czy siak dodatkowa kasa będzie mile widziana. Sekundę, mistrz Foyer, Fritz Foyer! Może się odwdzięczy biletami w loży. To by było coś."
Fabian zadowolony perspektywą obejrzenia spektaklu i to z loży, szedł zamyślony. Co prawda zamyślenie nie pozwalało mu zapomnieć o pilnowaniu mieszka. Myśląc gdzie zaginiony aktor mógł zapić i ewentualnie zostać pchnięty nożem, prawie nie zauważył czarnego kota. Czarny kot zrobił to co zawsze robią czarne koty, no nie nie oddał moczu na środku drogi, nie nie usiadł i nie zaczął lizać się po intymnych miejscach, przebiegł drogę zamyślonemu Fabianowi.
-Żeby ciebie elfy dorwały i wydupczyły.
Mruknięcie pod nosem był tak ciche, że nikt nie mógł go usłyszeć. Nie chodzi o to, że Fabian był przesądny, on po prostu nie znosił kotów.
- Pech ... - usłyszał za swoimi plecami.
Obrócił się momentalnie i zobaczył kupca i to kupca wyraźnie nie dbającego o siebie. Fabian nie rozumiał jak człowiek może się tak zaniedbać.
- Niech pan uważa bo wypadki chodzą po ludziach...
I zniknął nim młody szlachcic wytłumaczył mu co myśli o przesądach i o ludziach w nie wierzących. Fabian tylko wzruszył ramionami i kontynuował marsz.

Dzielnica targowa, łaźnie
Szlachcic wszedł do znajomego budynku, od roku przychodził tu co najmniej raz w tygodniu. Wszedł do małego pomieszczenia gdzie przy biurku siedział uśmiechnięty staruszek i z nudów coś rzeźbił.
-Witam panie Tolzen. Dużo osób?
-Dzień dobry paniczu Eischendorff. Mało osób, komu w taką pogodę chciałoby się tu przychodzić. Pustki.
-Właśnie najlepiej przyjść jak jest chłodno, nie ma to jak ciepła kąpiel w chłodny poranek lub na odwrót chłodna kąpiel w ciepły poranek. Tak jak zwykle kąpiel w pokoju indywidualnym.
-Ależ oczywiście paniczu.
Fabian nauczył się na szlaku ważnej rzeczy, trzeba być miłym również dla osób niższych stanem. Nie przeszkadzało mu, że staruszek lubi sobie podglądać kąpiące się kobiety, póki są to kobiety. Zapłacił i zdał swoje rzeczy do przechowalni. Gdy się rozebrał był można go zobaczyć w pełnej okazałośći. Był wysoki i dobrze zbudowani jak wszyscy mężczyźni z jego rodziny. Blond włosy i zarost nosi starannie przystrzyżone. Jednak nie jego postura zwraca uwagę gdy stoi nagi a blizny. Klatkę piersiową przecina szrama zadana mieczem lub rapierem, w prawym ramieniu jest ślad po postrzale. Na plecah ma dwa ślady od pchnięcia, jeden sztychem miecz drugi czegoś mniejszego, pewnie noża. Jednak wszystkie blizny blakły przy uchu a dokładnie jego braku. Zamiast lewego ucha miał jedną wielką, brzydką bliznę. Położył górne odzienie pod ścianę i skierował się do wanny.
 

Ostatnio edytowane przez Szarlej : 08-31-2008 o 12:29.
Szarlej jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem