Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-25-2008, 13:53   #37
traveller
 
traveller's Avatar
 
Reputacja: 3 traveller wkrótce będzie znanytraveller wkrótce będzie znany
$: 43 937
Leon

Próbował przerwać dziewczynie i wytłumaczyć, że tak naprawdę nic się nie stało, ale ta była uparta i zdecydowana w tym co robi. Poza tym nie chciał jej niczym urazić, więc bez słowa sprzeciwu wysłuchał opowieść Corneli i dał się jej się poprowadzić w stronę kuchni.
Był jeszcze trochę zamroczony, ale to przechodziło i lada moment wróci do formy. No tak ale sprawdził, że wciąż krwawi i zgodził się z młodą "pielęgniarką", że trzeba najpierw coś z tym zrobić. Zaraz co ona powiedziała? Czyżby jedna z tych dziewczyn zginęła?
Poczuł ukłucie smutku w środku, był zły na nią że spowodowała całe to zamieszanie ale przecież... no tak przecież w takich sytuacjach jak tak ludzie robią różne rzeczy a w dodatku nigdy nie życzył nikomu śmierci.
Chociaż pomyślał o tym, że w tym przypadku śmierć byłaby bardzo wskazana dla tych żywych trupów więc miał tylko nadzieje że nie będzie musiał strzelać do ludzi jakich zna.. Franka, Corneli czy Kate.
Nie wiedział dokładnie co się stało między nim a dziewczyną prowadzącą go w stronę hałasów z kuchni ale uznał że lepiej to chwilowo zostawić. Nie chciał robić dziewczynie żadnej nadziei, nie chciał jej też brutalnie odrzucić bo kto wie czy nie zareaguje jak ta druga której imienia nigdy już nie pozna... Poza tym zaczynał lubić je obie, zarówno Kate jak i Cornelie. Tylko, że to nie miało znaczenia wiedział że musi zrobić wszystko co w jego mocy żeby były bezpieczne, a one liczą właśnie na niego.
Weszli razem do kuchni. Kate wywracała z szuflad wszystko co mogła, wszędzie leżały sztućce i talerze. Wyglądało na to, że odłożyła sobie długi nóż do krojenia mięsa i twardy wałek.

- Szczerze wątpię że to może nam pomóc w walce z tym czymś, ale lepsze to niż nic.

Kate na jego widok uśmiechnęła się ciepło i odgarnęła kosmyk włosów, wydawało się na pierwszy rzut oka że czuje niesamowitą ulgę na widok policjanta. W sumie nic dziwnego, ich szansa na przeżycie wzrastała tylko w grupie. Osobno byliby łatwymi kąskami dla tych wynaturzeń a tak.. no cóż mają chociaż cień szansy.

-Możecie mi pomóc? Szukam wszystkiego co może się przydać.. leków, broni, jedzenia..

Na dźwięk ostatnich słów Kate poczuł jak burczy mu w brzuchu. No tak zdecydowanie przyda się trochę jedzenia. Kiedy to ostatnio jadł? Poza tym trzeba się zaopatrzyć na drogę. Nie wiedział gdzie dokładnie byli ale na piechotę może być ciężko dotrzeć stąd na komisariat.
Nagle złapał się za głowę, z tyłu wciąż pulsował mu ogromny siniak jakiego musiał się nabawić podczas kraksy. Usiadł na chwilę na stołek w kuchni Wolał uniknąć tej chwili słabości przed dziewczynami ale trudno.
Podniósł głowę, pot spływał mu strużkami wraz z krwią która zaczęła już powoli krzepnąć co było dość dobrym znakiem. Uśmiechnął się słabo.

-Nie przeszkadzajcie sobie, dajcie mi po prostu parę minut.

Nagle wyraźnie usłyszał serię strzałów rozlegających się gdzieś blisko. Zerwał się szybko ze stołka i dając sygnał dziewczynom żeby tu zostały, wyjął broń i ściskając ją obiegam rękoma skierował się ostrożnie w stronę źródła hałasu. Dobiegał za ściany najwyraźniej albo z piwnicy albo z garażu. Przeszedł ostrożnie przez kuchnię i przez przedpokój kierując się do małych drzwi niedaleko schodów na wyższe piętro. Nie byli tu sami, ale jeżeli ktoś strzela.. to jest to dobry znak. Wygląda na to że są tu jeszcze jacyś ocalali. Naciskał klamkę z nadzieją, że nie jest jeszcze za późno dla tej osoby. Wstrzymał się chwilę.. za drzwiami dał się słyszeć dość głośny.. płacz? Otworzył momentalnie drzwi i wszedł do środka.

-Tylko spokojnie.. wszystko w porządku?

Skierował broń w stronę płaczącego chłopaka o sporej posturze. Najwyraźniej musiał niedawno przejść trudne chwile, tak jak oni wszyscy. Zbliżył się ostrożnie i opuścił broń nie widząc zagrożenia. Chłopak najwyraźniej był ciągle w szoku bo wydawało się, że go nie dostrzegł. Garaż na szczęście był zamknięty. Podszedł i położył mu rękę na ramieniu. Zakręciło mu się w lekko głowie. Adrenalina wywołana potencjalnym zagrożeniem opuszczała go bardzo szybko ale nie dał tego po sobie poznać. Wolał przynajmniej stwarzać pozory tego, że jest w pełni formy.

-Już dobrze chłopcze.. już dobrze.
 
__________________
<miejsce na twoją reklamę> xD

Ostatnio edytowane przez traveller : 07-26-2008 o 14:26.
traveller jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem