| Post stoi. Jak byk.
Obce melduje się na rozkaz.
W końcu.
A teraz, skoro już tu jestem, to mam propozycję fabularną.
W KC-tach szlachta jest określana jednym tytułem "tan" (i pal licho na razie elitę władzy, czyli księciuniów). Osobiście dla mnie jest to kolejna niedoróbka autorów, którzy nie pomyśleli, że brak tytułów, które określałyby dokładnie pozycję na drabinie społecznej robi z etykiety i pewnych społecznych rytuałów parodię.
Przykład: jedzie sobie Walnar i Corum ciemnym borem - kto jest wyżej w hierarchii? Kto komu powinien się pierwszy przedstawić itd? Nie wiadomo. Jak dla mnie błąd.
Naprawić tego nie ma jednak za bardzo jak. Więc może proste rozwiązanie historyczne: dawno, dawno temu kiedy orki zaczęły dominować i ciężkim orczym glanem przydusiły resztę raz, zlikwidowały różnorodność tytułów - bo przecież inne musiały być u elfów, inne u ludzi, inne u kransoludów czy reptillionów i wprowadziły jeden tytuł "tan" - tytuł, który ułatwiał ściąganie podatków, a szlachtę określał jedynie pod względem zawartości sakiewki (jest niższa i wyższa różnią się od siebie przecież w zasadzie tylko rocznym przychodem). Dla starej szlachty będzie to pewnie bolesne, jeszcze boleśniejsze będzie to dla zubożałych rodów, których jedynym bogactwem jest czystość krwi i jakiś tytuł. Cóż, panowanie orków niekoniecznie musi być miłe.
Dlaczego w ogóle tak? Bo orki są raczej prostą rasą, u których pewnikiem większy nacisk położony jest na np. hierarchię wojskową, rasą lubiącą proste i jasne rozwiązania. Ujednolicenie tytulatury, wyzbycie szlachty z tytułów (baron, hrabia czy inny diuk) byłoby bardzo w ich stylu - a przy okazji byłby to pokaz siły i ostrzeżenie jednocześnie - podporządkujcie się, albo stracicie jeszcze więcej.
To tak w telewizyjnym skrócie i na szybko - co wy na to?
__________________ Zjadło mi życie
Lud roboczy protestuje przeciwko 20 godzinom pracy na dobę |