Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-28-2008, 10:18   #159
johnkelly
 
Reputacja: 1 johnkelly wkrótce będzie znany
$: 14 226
Huk wystrzału i płomień z garłacza pana Jana wymierzony prosto w końskie pyski pięciu zachodzących was od tyłu jeźdźców zlał się niemal w jedno z salwą ich pięciu półhaków. Jednakże spłoszone (znać, że nie zwyczajne do boju) i poranione siekańcami zwierzęta nijak opanować się nie dały więc salwa poszła Panu Bogu w okno żadnej szkody wam nie czyniąc. Jeden z koni skoczył w bok między drzewa kwicząc z bólu. Jeździec rzucił półhaka próbując go opanować, aleć, uderzony niskim konarem, zwalił się zeń ległszy bez czucia na ziemi. Drugi zwalił się razem z obficie krwawiącym koniem na ziemię i przygnieciony począł wołać pomocy gdy koń, kopiąc w przedśmiertnych drgawkach ziemię, coraz mocniej zaczął go przygniatać. Trzeci złapał się za twarz krzycząc przeraźliwie a spomiędzy palców poczęły ciec mu strużki krwi, po czym poleciał do tyłu spadając ze stającego dęba konia. Pozbawiony jeźdźca wałach pognał między drzewami na pola. Pozostali dwaj, mniej poranieni i dla nich szczęśliwie dosiadający widać lepszych koni, opanowali je i dobywszy szabel ruszyli na pana Jana i pilnującego mu pleców Osipa. W sukurs przybył im pan Piotr dobywając swego rapiera.
Pan Sosnowski, słysząc wystrzał i widząc, iż pan Samuel ruszył na stojących przed nimi i dobywających pośpiesznie broni zajezdników, również ruszył dobywając szabli.
- Żaden żyw ujść nie może! Bij, zabij! - huknął pan Kupiński i, niczym pocztowy, natarł na zajezdników pilnując boku pana Sosnowskiego. Ten starł się z "rysim kołpakiem".
 
johnkelly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem