Cornelia
Dziewczyna gwałtownie złapała Leona za rękę i zaczęła ciągnąć go w stronę kuchni. Czuła silną potrzebę pomocy mężczyźnie. Nie wiedziała, czy to dlatego, że zdaje sobie sprawę iż potrzebuje jego pomocy i że bez niego nie przetrwa czy też może po prostu pragnęła by był zdrowy. Być może martwiła ją krew spływająca z jego skroni, nie wiedziała. Ciągnąc go do kuchni obejrzała się w tył by spojrzeć na jego minę.
Wydawał się być zakłopotany całym tym zajściem. Dziewczyna spojrzała na swój poharatany nadgarstek u ręki, które była wyciągnięta w kierunku policjanta. Uśmiechnęła się lekko i nic z tym nie zrobiła, zupełnie jakby chciała by on go dostrzegł.
Cornelia przekroczyła próg kuchni i dostrzegła w nich Kate. Szybko puściła dłoń mężczyzny i podeszła do szafek. Szukała apteczki, bo wydawało jej się, że tu ją zapewne znajdzie. Nagle policjant usiadł gwałtownie na krześle, ale zapewniał dziewczyny, ze nic mu nie jest, że musi po prostu odpocząć.
Niespodziewanie z piwnicy dobiegł jakiś strzał. Emo podskoczyła aż z przerażenia jednak szybko się opanowała. Odruchowo złapała nóż leżący na blacie, choć nie wiedziała do czego może sie jej przydać. Leon pobiegł w kierunku strzału, a tuż za nim ruszyła Kate. Cornelia została sama w kuchni. Chciała coś krzyknąć by poczekali na nią, ale nim się zorientowała ich już nie było. Dziewczynę pozostawiono samą sobie, zupełnie samą. Miała dopiero 16 lat, co prawda, niedługo miała skończyć 17, ale to wciąż było za mało. Ciągle czuła się szykanowana, a śmierć nie odstępowała jej na krok. Wiedziała, że w końcu umrze, wiedziała, że musi im to powiedzieć. Śmierć w takich okolicznościach nie była czymś o czym marzyła, ale jakby miał ktoś tu umierać, chciałaby by trafiło na nią. I tak nikt by nie płakał, zaś inni na pewno mają swoje rodziny.
Cornelia nigdzie nie mogła znaleźć apteczki. Znalazła jedynie jakieś plastry w szufladzie i nic więcej. Postanowiła poszerzyć terytorium poszukiwań, więc wyszła z kuchni. Minęła duży pokój w poszukiwaniu łazienki. Dostrzegła drzwi, które idealnie pasowały do tego typu pomieszczenia. Podeszła do nich i nacisnęła klamkę jednak drzwi okazały się być zamknięte. Cornelia dostrzegła w zamku klucz.
- I na cholerę ktoś zamyka kibel na klucz? - szepnęła sama do siebie i otworzyła "Wrota Toalety" kluczem. Nie wyjmowała go z zamka i weszła do środka. W oczy od razu rzuciła jej się wanna zasłonięta delikatną, żółtą zasłonką. Łazienka była bardzo ładna i schludna, zupełnie jakby ktoś dbał o nią i wyłącznie o nią (w porównaniu do reszty domu tak się wydawało). Dziewczyna od razu podeszła do umywalki nad którą wisiała otwierana szafka z lustrem. Zajrzała do środka w poszukiwaniu jakiegoś środka odkażającego.
- Płyn do płukania jamy ustnej - przeczytała na głos biorąc butelkę do rąk. Odkręciła nakrętkę i powąchała zawartość
- Fuu, przecież to jakaś benzyna!! - rzekła niezadowolona i zakręciwszy butelkę wrzuciła ją do zlewu. Wyciągnęła następny specyfik.
- Tabletki uspokajające? Przydadzą się. - schowała je do torby i szukała dalej. Znalazła kolejne tabletki więc wzięła buteleczkę i ze zdziwieniem przeczytała
- VIAGRA?!...hmm...przyda się... - stwierdziła z uśmiechem i schowała do torby. Po dłuższym zastanowieniu wzięła też benzynę w butelce po płynie do płukania ust. Następnie w szafce znalazła bandaże i spiritus salicylowy oraz wodę utlenioną, do tego kilka gazików
- NARESZCIE! - powiedziała uniesionym głosem i zamknęła szafkę. Spakowała wszystko do torby a gdy już to zrobiła uniosła głowę.
Wtedy to w lustrze dostrzegła zmasakrowaną twarz meżczyzny, a na karku poczuła czyjś oddech.
Z krtani Corneli odruchowo wydał się przeraźliwy krzyk, który powinien być doskonale słyszalny co najmniej i dwie przecznice dalej. Potwór uniósł powolnie ręce ku górze by chwycić dziewczynę jednak ta szybko ukucnęła i prześlizgnęła się pod jego nogami.
Podbiegła szybko do drzwi i nacisnęła klamkę, jednak te były zamknięte.
- O kurwa, to się samo zatrzaskuje!! - stwierdziła z przerażeniem i zaczęła walić pięściami w drzwi.
- Ratunku!! Otwórzcie to, pomocy!! OTWÓRZCIE TE PIERDOLONE DRZWI!! - zaczęła krzyczeć jednak nie była pewna czy ktokolwiek ją usłyszy. Nie wiedziała gdzie ma uciekać i co robić, mogła podpalić potwora, ale wtedy pewnie spłonęłaby razem z nim.