Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-28-2008, 18:51   #158
Zak
 
Zak's Avatar
 
Reputacja: 2 Zak wkrótce będzie znany
$: 44 909
Przeprawa na górę okazała się bardziej dokuczliwa i męcząca, niż Manfennas mógł się spodziewać. Biegnąc za dwójką towarzyszy, co chwilę ocierał się o jakieś zarośla, które co rusz zostawiały na jego twarzy delikatne skaleczenia, lub strzępiąc jego zniszczony, stary płaszcz.
Cień, jaki został rzucony na okolicę zmienił ją nie do poznania. Wszystko zatonęło w mroku, tworząc iście przerażający krajobraz. Nawet ptaki ucichły w tym przygnębiającym miejscu. Mężczyzna nie słyszał nawet pisku swego przyjaciela- Avargonisa, który krążył gdzieś nad nimi. Sokolnik uznał, że przywołanie go gwizdem było by jedną z głupszych rzeczy, jakie mógł teraz zrobić.
W końcu znaleźli się na otwartym terenie, gdzie Manfennas poczuł się jeszcze gorzej niż w zaroślach. Tutaj byli odsłonięci i wystawieni na atak. W dodatku blask księżyca ułatwia zadanie ich potencjalnym wrogom.
Po chwili dotarli do kamiennych schodów, które prowadziły do ich celu- szczytu Amon Sul. Śliskie schody okazały bardziej niebezpieczne niż wyglądały. Sokolnik stawiał kroki ostrożnie, patrząc pod nogi. Nie chciał, aby jego życie skończyło się przez nieuwagę i pośpiech.

Po chwili dotarli do kamiennego korytarza, który teraz wydawał się być jedynie cieniem dawnego blasku tego miejsca. Manfennas, co jakiś czas spoglądał na pozostałości dawnych płaskorzeźb i innych zdobień, wyobrażając sobie jak to musiało kiedyś wyglądać. Jego rozmyślania musiały poczekać, ponieważ miejsce to było idealnym na zasadzkę. Wyciągnął miecz i ruszył przed siebie, starając się dotrzymać kroku Galdorowi i Narfin.

W końcu, zobaczyli przed sobą okrągły dziedziniec Amon Sul, zniszczony i zaniedbany. Na samym środku siedziała jedna postać, po której widać było, że nie jest wstanie się nawet podnieść. Manfennas ruszył za elfem, rozglądając się niepewnie, szukając kogoś, lub czegoś ukrytego w ruinach, czekając na sygnał do ataku.
Jednak jedynym, który zaatakował był mężczyzna siedzący przy ognisku. Zerwał się, dobywając miecza, którego ciężar okazał się za duży, dla osłabionego napastnika. Chłopak momentalnie padł na ziemię. Sokolnik nie zdążył zareagować, gdy przy nieznajomym znalazł się Galdor, na którego widok leżący się ucieszył.
To, co przekazał elfowi, zaniepokoiło najemnika. Nic nie wiedział o żadnym Belengarze, ani o jego towarzyszach…

-O czym on mówi?- zapytał elfa- Kim on jest Galdorze?

W głowie Manfennasa kłębiło się jeszcze wiele pytań i niejasności wynikających z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Nagle stanął nieruchomo, oglądając się za siebie.

-Niewykluczone, że jest ścigany- powiedział zaniepokojony- Przez tych, co mu to zrobili… Prawdopodobnie tu zmierzają- dodał patrząc na towarzyszy- Powinniśmy udać się na dół i dołączyć do naszych kompanów. Nie wiadomo czy już teraz nie są w niebezpieczeństwie- jego spojrzenie utkwiło na rannym- Można go przenieść w tym stanie?- zapytał zaniepokojony, widokiem ledwo dyszącego nieznajomego.
 
Zak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem