| Zignorowali ją!
Ni mniej ni więcej zignorowali ją, a ta słodka kłapouśnica z przepraszającym uśmieszkiem tylko przypieczętowała jej upadek swymi słowami.
Taa, już Serafin wiedziała jak bardzo jej przykro! Wedle jej przewidywań słodka Venefica myślała sobie teraz „no, to pokazałam tej ślicznotce, która z nas ma tu coś do gadania”. „ Arghhhh! Nie wybaczę!”
Już nie chodziło o tego cholernego gryfa, ale o fakt, że Serafin mogła w tej sytuacji najwyżej utworzyć opozycje... I to z kim? Z tym bezzębnym, sprośnym staruchem, którego zwali Wyszemirem. „ Nie wybaczę!”
Szła teraz zdecydowanym krokiem, podążając za grupą chłopów, którzy, jak co dzień przywozili swe kobiety oraz towary na miejski targ, by następnie wrócić do uprawy roli i dopiero wieczorem odebrać przekupy z miasta, narzekając na ich niskie utargi.
Tym razem Serafin wyjątkowo nie miała głowy do pakowania się w kłopoty, toteż zachowując wszelkie zasady ostrożności bezproblemowo opuściła bramy miasta.
Zanim ponownie spotkała się z resztą drużyny, wściekłość nieco już uleciała z jej białowłosej główki, jednak kobieta ani myślała zachowywać chociaż pozory serdeczności.
Szła naburmuszona, przy byle okazji okazując swe zniecierpliwienie i niezadowolenie mimiką czy gestem ciała. „Niech wiedzą, że MNIE się nie ignoruje.”
Chcąc zachować rezon zlekceważyła także pytanie Johanna, kto z nim sprawdzi czy nie są śledzeni. Zrobiła to mimo pewności, że „ogon” wcale nie jest przypadkowy i faktycznie są obserwowani. Ale... co ją to obchodziło? W końcu nie ona tu rządzi!
Gdy więc tak stała, z udawanym zaciekawieniem obserwując jakiegoś żuczka na trakcie, aż podskoczyła, usłyszawszy obok siebie grobowy głos mężczyzny. - Skąd masz ten znak na twarzy? Co on oznacza? – zapytał wprost Hektor.
Kobieta miała ochotę rzucić się na niego z pazurami, by zemścić się za sam fakt zaskoczenia jej, nie mówiąc już o tym, że sama osoba "duchownego" budziła w niej zwykły niepokój. - Znak mam od urodzenia. – odpowiedziała odruchowo, po czym dodała ponurym głosem – A należy go odczytywać jako: „ Odwal się waćpanie, bo ci więcej nie stanie”.
Po tych słowach demonstracyjnie odwróciła się i ruszyła parę kroków przed siebie, chcąc chociaż symbolicznie odgrodzić się od towarzyszy.
__________________ Czy wiesz że gdy pada śnieg
Moje oczy stają się większe
A światło którym lśnisz jest niewidoczne? |