| O dziwo kluczyki były na swoim miejscu, co stanowiło wyjątek w dziwnym domu Rodeckiego. Sam Paweł, niewiele myśląc na ten temat, rzucił się w stronę drzwi, ściskając klucz jakby był największym skarbem. Był pewien, że gdyby teraz mu wypadły, już nigdy by ich nie odnalazł. A w każdym razie zapomniałby odnaleźć…
Mężczyzna wywarzył z kopa drzwi, chcąc jak najszybciej znaleźć się w swoim wozie- małym fiacie 126p. Przeskoczył przez płot i jednym płynnym ruchem wpadł do malucha i wsadził klucz do stacyjki. Po przekręceniu usłyszał charakterystyczne buczenie dobrze utrzymanego silnika. Natychmiast docisnął pedał gazu i chwycił za sprzęgło, co spowodowało dosłowne wystrzelenie autka.
W końcu Paweł zaparkował pod dworcem, o ile można taka nazwać maksymalne wykorzystanie wolnej przestrzeni pomiędzy drzewem i innym zaparkowanym wozem. Prawdę mówiąc to istny cud że rozpędzony maluch dotarł na miejsce w jednym kawałku. Tak czy siak Rodecki wybiegł z autka i pobiegł w stronę dworca, modląc się w duchu żeby młody Eteryta czekał gdzieś w dworcowej kafajce i powoli wcinał hamburgera.
- Technik! Technik z…Gdańska? Krakowa?! Łodzi?! Z dużego miasta technika szukam, z pociągu co przybył tu sześć godzin temu! Jest tu ktoś taki?!- wydarł się na cały peron, biegając jak głupi po całym budynku i sprawdzając wszystkie kafejki. Niestety, Syn Eteru najwidoczniej się ulotnił.
I wtedy właśnie dotarło do Rodeckiego, co zrobił. Młody mógł wyjść z dworca znudzony czekaniem na Pawła i postanowić udać się do jakiegoś hotelu. Był sam, w wielkim, nieznanym mieście i pewnie z niewielkim zapasem pieniędzy. Mogli go też porwać technokraci. Wtedy…
Eteryta zamachał energicznie głową, odpędzając od siebie złe myśli. Minęło tylko kilka godzin! Nie mógł być daleko! Jeśli miał rozum, to zajął miejsce w hotelu gdzieś niedaleko, tak żeby mógł zostać odnaleziony. Przecież nawet dziecko wie, że jak się zgubi to ma czekać w jednym miejscu aż nie zostanie zawołane przez mamę!
Kartka!
Rodecki zaczął energicznie przeszukiwać kieszenie, modląc się o to, żeby w całym tym zamieszaniu zabrał ze sobą dane Eteryty. Musiał je zabrać! Przecież tu są budki telefoniczne. Zawsze znajdzie się te kilka groszy na rozmowę. A wtedy wszystko się wyjaśni!
Tylko musi znaleźć tą cholerną kartkę! Przecież nie był taką gapą żeby jej nie zabrać!
Prawda? |