Reputacja: 7  | Siedzieli sami. Mayicę odesłał Lasalle zaraz po przebudzeniu się Mercedes. Zbyt wiele tajemnic mogło wyjść na jaw, by wprowadzać w nie osoby niepożądane, nawet, jeżeli miałyby być ghulami.
- Sprytne – oznajmił po dłuższym milczeniu Lasalle, - sprytne – powtórzył swoja opinię, gdy Mercedes opisała mu historię swej wyprawy. – Sprytne, ale nie dość sprytne, żeby uwierzyć w te pogaduszki.
- Nie wierzysz jej? – Mercedes dalej nie potrafiła pohamować drżenia całego ciała.
- Częściowo, ale, posłuchaj: nie istnieje coś takiego, jak pewność. To, co widzi ta czarownica, to tylko jedna z możliwości. Jeżeli to nie kłamstwo od początku do końca. Łatwo jestem w stanie sobie wyobrazić, że tylko czyhała na taka okazję, by próbować przekabacić jakiegoś wampira. Ale jej się nie damy, prawda?
- Nie damy – odpowiedziała lecz bez większego przekonania – Trzeba jednak przyznać, że trafił nam się potężny przeciwnik. Pierwszy raz od czasu rozpętania tej parszywej wojny jestem prawdziwie przerażona. Tam w umbrze czułam się... - cofnęła się myślami do ostatnich wydarzeń i ponownie zadrżała. Skuliła się na łóżku i otoczyła rękami kolana w obronnym geście - Czułam się tam tak osaczona i bezbronna. Nic nie mogłam zrobić. Nic! Rozumiesz? Byłam zdana na jej łaskę i niełaskę.
- Rozumiem, rozumiem. To był mój błąd, ze zaproponowałem umbrę, przepraszam. Byłem ... po prostu zrozumiałem, ze nie chcę, żebyś się na narażała. Tymczasem jeszcze przysparzam kłopotów. Sam miałem po prostu wypocząć, a nie dość, że odpoczynek wyleciał na księżyc, to jeszcze pakuję w niebezpieczeństwa tych, na których mi zależy. Mercedes, jeżeli chcesz, to ja się wyprowadzę do Elizjum. Jak widać, moja osoba ściąga niebezpieczeństwo...
- Wygadujesz bzdury – omiotła go zaskoczonym spojrzeniem – Nie mam zamiaru żyć pod dyktando tej wiedźmy. To samo tyczy się Merry. Nie przepadam może za nią ale nie sprzedam jej tej dziwce – syknęła. Przekleństwo zabrzmiało w jej pięknych ustach wyjątkowo nienaturalnie, zaburzało jej idealny obraz - Nawet jeśli będzie mnie to później drogo kosztować.
- Czy ty potrafisz to co czarownica? – Spytała po chwili.
- Prekognicję? Nie, ale mam coś, czego ta osoba pożąda. Jeżeli wspomniała, a tak wynika z twojej opowieści, że tylko ja mogę powstrzymać Merry, to znaczy prawdopodobnie, że twoja koleżanka ...
- Uff – Mercedes fuknęła przerywając Antoine’owi wypowiedź. - Nie mam zamiaru jej wydać ale „koleżanka” to już drobna przesada – zmusiła się do lekkiego uśmiechu.
- … no to powiedzmy, znajoma.
- Tak już lepiej.
- Twoja więc znajoma ma coś podobnego do tego, co mam ja.
- A tym czymś jest? - poczuł nacisk w jej głosie i żar bijących od jej oczu.
Przez chwilę wahał się:
- Jak mówiłem, obiecałem utrzymanie tajemnicy, ale teraz to chyba i tak nie ma sensu. Dobrze, pokażę ci, ale proszę, Mercedes, to dla mnie bardzo ważne, żeby rzecz się nie rozeszła. Wprawdzie pewnie niedługo wszyscy i tak się dowiedzą. Wiedźma już wie, więc całą tajemnica zdała się na psu budę niestety. Zresztą, zerknij, ale nie dotykaj proszę. Bowiem najmniejsze muśnięcie mogłoby chyba przesłać wiadomość, gdzie ten kamień się znajduje – uchylił kieszeń ukazując jej lśniące piękno szafiru. – Wprawdzie czarownica wie, ze ja go mam, ale może nie wie, gdzie jestem.
- Czym ... kim on jest? – Wpatrywała się zafascynowana.
- Nie wiem, ale widziałem, co może i wierz mi, naprawdę dużo. Masz rację, że powiedziałaś o nim „kimś”. Jest niezwykły. Przypuszczalnie Merry ma jego brata. Czarownica zaś, czarownica w moim przekonaniu się boi potęgi, którą mają do dyspozycji. Dlatego, przypuszczam, usiłuje napuścić mnie na Merry. Wygrywa bez względu, kto okazałby się zwycięzcą, ale nie ma głupich.
- Co w takim razie planujesz?
- Spotkać się jak najszybciej z Merry i zaproponować jej, byśmy wspólnie wystąpili przeciwko czarownicy. Zresztą mieliśmy to przecież uczynić przez Karola. Nawet teraz możemy tak zrobić.
- Tak, ale póki co, nie dzwoni. Piękny jest – szepnęła, jakby zapomniała na chwilę o wszystkich pozostałych sprawach i wpatrywała się w niebieski kamień, który, wydawało się, dawał jej znak się do niej swoim pięknym, szafirowym uśmiechem.
- Piękny i niebezpieczny – ocenił archont chowając go. – Mercedes, jesteś jedyną osobą, której go pokazałem. No, ale wracając do planów mam taką propozycję. Wyślij jakiegoś ghula, żeby przekazał Merry informację. Przecież wiesz, gdzie ona teraz jest. Po prostu niech jak najszybciej zjawi się u ciebie i że jest to bardzo ważne, albo, jeszcze lepiej, niech zjawi się w Elizjum o 17.30. Tam pogadamy w czwórkę. Pewnie bowiem trzeba będzie zaangażować w to Karola, ale akurat do niego mam zaufanie. |