Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-28-2008, 20:10   #159
Viviaen
 
Viviaen's Avatar
 
Reputacja: 1 Viviaen jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 215
Narfin po raz kolejny tego pechowego dnia doznała wstrząsu. Gwałtownie opuszczony łuk omal nie wypadł z nagle wilgotnej dłoni. Znała mężczyznę konającego przy niewielkim ognisku. Znała bardzo dobrze - razem z jej bratem i jego braćmi bawili się, jako dzieci, na słonecznych polanach i w lasach Rivendell. Później ćwiczyli razem szermierkę, chociaż on - najmłodszy z rodzeństwa, miał talent raczej do poezji i śpiewu, niż do miecza.

Tym razem z niewesołych rozmyślań wyrwało ją pytanie Mafennasa. Mimo, że nie było skierowane do niej, odpowiedziała, z początku głosem cichym jak tchnienie wiatru, później szeptem. Czuła, że jeśli zacznie mówić głośniej, po prostu się rozpłacze, a na to nie mogła sobie pozwolić - nie w towarzystwie...

- Ma na imię Meadil. Był... jest... Strażnikiem Północy... Razem z braćmi służył Elrondowi. Belegnar to sługa Kirdana, elf z Szarych Przystani... Znaliśmy go wszyscy, często był gościem w Rivendell... - tu w zielonych oczach pojawiły się łzy. Słowa, początkowo skierowane do Sokolnika, zabrzmiały głucho, jakby kierowała je do swojego wnętrza. Spojrzenie też było nieobecne - spoglądała w przeszłość, w złote i radosne dnie, spokojne noce. Ale to było zanim straciła brata, przyjaciół... kogo jeszcze przyjdzie jej stracić? Zamrugała gwałtownie i skupiła spojrzenie na Galdorze. Powoli podeszła do nieprzytomnego Meadila i ujęła delikatnie jego dłoń.

- Spotkałam się już z takimi strzałami na dalekiej północy. Scigaliśmy wtedy oddział orków, ale nie oni używali tych strzał. To wyrób jakiegoś dzikiego górskiego plemienia, które wspierało ich w walce. Mieli dziwne, wytatuowane twarze. Wiem o nich tylko tyle, że to bardzo dzikie i brutalne plemię. Służyli przez wiele lat Czarnoksiężnikowi z Angmaru. Najbardziej miłują ciemność... Nie wiedziałam, że ich strzały są zatrute, dopóki mój towarzysz nie został trafiony jedną z nich. Rana była niegroźna, a mimo to słabł z każdym dniem i w końcu się udusił. Dopiero wtedy zbadałam te strzały dokładniej... ale nie to jest teraz istotne - mimowolnie pokręciła głową odganiając tamte wspomnienia. - Trucizna jest wytwarzana ze szczególnego rodzaju mchu, który rośnie tylko w najwyższych partiach północnych Gór Mglistych. Jeśli jest jej niewiele, zabija powoli, osłabiając, a w końcu odbierając oddech. Jeśli trafi cię kilka strzał, umrzesz natychmiast. Ale umrzesz na pewno. Nie ma przed nią ucieczki.

Na dłuższą chwilę zamilkła i wpatrzyła się w twarz Strażnika. Przelotnie spojrzała też na ranę. Wiedziała, że czasu jest zdecydowanie za mało i że muszą się dowiedzieć jak najwięcej. Wiedziała też, że przysporzą tylko bólu młodemu mężczyźnie w ostatnich chwilach jego życia. Że też zostawiła swoje zioła w jukach...

Głupia... głupia... głupia...

Nie mieli jednak wyjścia. Musieli zdobyć wszystkie możliwe informacje...

- On już nie pożyje długo. Grot nadal tkwi w ranie, co tylko potęguje działanie trucizny. Trzeba go ocucić, bo sam się już raczej nie ocknie - Nikt nie chce wracać do bólu. - Może posiada jakieś cenne informacje. Na pewno wie więcej od nas, co jest niezwykle ce...

W połowie słowa zamilkła i spojrzała na Galdora, z nagle pobladła twarzą. W jego oczach dostrzegła potwierdzenie swych obaw - jeźdźcy. Słychać było dziwne pokrzykiwania, które zmroziły jej krew w żyłach.

To ONI... Ale skąd...? Jak...? Dlaczego...?

Błyskawicznie zgasiła ognisko nakrywając je własnym płaszczem.

Nie mogą nas tu znaleźć... Nie mogą!
 

Ostatnio edytowane przez Viviaen : 07-29-2008 o 12:17.
Viviaen jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem