| Ludo poszedł za resztą w kierunku chat, nie chcąc bynajmniej szukać czegokolwiek. Bardziej zależało mu na tym, żeby nie został sam, bo wizja samotności wśród tylu trupów, nawet w dzień przerażała niziołka.
Fala gorąca nie pozwoliła im się zbliżyć bliżej chat. Ludo znowu wyciągnął palec przed siebie wskazując na cztery głowy zatknięte na włóczniach. Znowu zwymiotował. To miejsce nie działało na niego najlepiej.
-Chodźmy stąd jak najszybciej! – krzyczał ciągnąć za rękaw Georga.
Jednak ludzki wojownik pozdejmował po kolei każdą głowę i odprawiał nad nimi coś w rodzaju prowizorycznego pochówku.
Ludo przełknął ślinę, bo zobaczył, że głowa starca jest troche podobna do jego samego.
Później rozejrzał się po pobojowisku ( jeśli oczywiście było jakieś) w poszukiwaniu jakichkolwiek poszlak. -Niech ja tylko dorwę tych, którzy to zrobili! – wrzeszczał niziołek. -Co za bandyci zabijają dzieci!
Wreszcie niziołek wsiadł na kuca i pojechał, wraz z Ann na obchód terenu.
„Chodźmy stąd jak najszybciej. Nie chcę już oglądać tej masakry...” – mruczał pod nosem. |