| Karol Lipiński
Eskapada wampira pogrążonego w dziwnym transie przyniosła ulgę i spokój, ponownie jego analityczne myślenie mogło wziąć górę nad uczuciami. Nawet wiadomość od Mercedes nie wywołała u niego żadnych emocji - "Uleganie im w takiej chwili nie pomogłoby Marry." – Karol zdawał sobie doskonale z tego sprawę. Musiał działać szybko.
Już miał wykonać telefon, lecz spotkał dziwnego jegomościa…nowego kamerdynera. Po jego krótkiej wypowiedzi nie zapałał do niego sympatią, wręcz przeciwnie. Walter Sign wydał mu się dziwnie niebezpieczny jak na człowieka.
-Czy do obowiązku kamerdynera również należy przyglądanie się z ukrycia gościom? Cóż nie słyszałem o takim zwyczaju i więcej proszę nie obserwować mojej skromnej osoby w ten sposób. – Odwrócił się plecami do człowieka nie mając najmniejszego zamiaru się przedstawić i dodał z wyraźną nutą niechęci w głosie. - Niech potraktuje to pan jako ostrzeżenie.
„Nie zaszkodzi przy okazji sprawdzić możliwości, tego człowieka.” – Uśmiechnął się w duchu za wcześnie, gdyż nieoczekiwane wejście całej gromady dżejów a następnie przybycie samego Księcia uniemożliwiło im bliższe zapoznanie. Aligarii dopełnił formalności i przedstawił sobie obu panów, lecz jego uwadze uszło najwyraźniej dziwne napięcie pomiędzy mężczyznami.
-Mam nadzieje, że później będziemy mogli zamienić ze sobą kilka słów. – Rzucił za odchodzącym kamerdynerem. -(…) pana Karola prosiłbym zaś o udanie się w trybie natychmiastowym za mną. Mieliśmy porozmawiać. - ostatnie słowa książę zaakcentował naprawdę mocno, po czym obrócił się na pięcie i udał do jednego z pobliskich pokojów, który na dniach miał się stać jego gabinetem. „Mieliśmy?” – Pytanie parę razy poodbijało się w umyśle wampira, aż wreszcie znalazło odpowiedź w formie niewyraźnego wspomnienia z początku jego wyprawy. – „Cóż chyba nauczy się przy mnie cierpliwości…”
-Jestem zobligowany poprosić Księcia o jeszcze krótką chwilę zwłoki, koniecznie muszę wykonać niezwykle ważny telefon a potem będę do pańskiej pełnej dyspozycji.– Rzucił stanowczym tonem i nie myśląc nawet o poczekaniu na odpowiedź przełożonego ruszył w kierunku telefonu. „Ależ jego duma musi być urażona, jeśli chce mieć radę po swojej stronie lepiej niech schowa swoje humory bardzo głęboko.” Lipińskiemu trochę czasu zeszło zanim pojął w pełni sposób działania tego modelu telefonu, w swoim nieżyciu dzwonił już wiele razy, ale za każdym razem jak musiał z niego korzystać okazywało się, że do tego genialnego urządzenia wprowadzono jakieś dziwne udogodnienia.
Wybrał numer do Archonta, to jemu najbardziej ufał a Mercedes dość nieoczekiwanie wywarła na nim złe wrażenia mimo swojego piękna i uroku, jaki wokół siebie roztaczała..Gdy w słuchawce odezwał się dobrze znany, choć lekko zniekształcony głos Karol zniecierpliwiony wyrzucił z siebie kilka pytań.
- To ja Karol, co się stało? Skąd macie informację o Marry i co jej do licha grozi?- Z trudem powstrzymywał się od zadania następnego pytania, które mocno go intrygowało. -"Czemu akurat powiązali jego z osobą wampirzycy?". -Witaj. To nie jest rozmowa na telefon. Obecnie nic jej nie grozi, przynajmniej przed chwilą nie groziło. Został do niej posłany ktoś, kto ma ją ostrzec oraz poprosić, żeby była wieczorem w Elizjum. Wtedy chciałbym porozmawiać z Tobą oraz nią. Jeżeli możesz ją odnaleźć szybciej i zapewnić jej względne bezpieczeństwo, byłoby świetnie. Uwaga pewnej osoby, bardzo się na niej koncentruje. Wyjaśnię podczas rozmowy, dlaczego? zresztą, może już wiesz. Tak czy siak, uważaj na nią proszę, po pierwsze ona może być kluczem do zwycięstwa, przynajmniej jednym spośród kilku, po drugie, mam wrażenie, ze ona ma do Ciebie zaufanie. Skąd wiem? Także powiem podczas spotkania. Naprawdę. Teraz po prostu ... wiesz, jak jest z telefonami.
-Rozumiem, spróbuję do niej dotrzeć i…i dziękuję za informację. – Rozmowa szybko się urwała, lecz Lipiński otrzymał więcej informacji niż przewidywał, choć o części z nich zdawał sobie doskonale sprawę. Coś się jednak musiało wydarzyć skoro otrzymał tą wiadomość. –„Najważniejsze, że Marry nic się nie stało.” - Karol odetchnął z ulgą i szybkim krokiem ruszył wysłuchać tego co miał do powiedzenia Stańczyk.
- Jestem i zamieniam się w słuch mój Książę, w czym mogę pomóc? – Nosferatu nie przypatrywał się jednak swojemu rozmówcy, wyrwał jedną kartkę ze swojego notatnika i szybko nakreślił na niej krótką wiadomość. Wiem, że nie miałem Cię szukać, ale sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej, teraz Tobie grozi niebezpieczeństwo. Przybądź wieczorem do Elizjum, proszę.
Karol.
Kartkę zawinął w rulonik i wyciągnąwszy starą chusteczkę podarł ją i związał jej strzępami wiadomość. Wnet w pomieszczeniu pojawił się Beethoven przywołany myślami swego pana, on jeden widział obliczę wampirzycy. –„Znajdź ją i przekaż to zawiniątko, weź ze sobą kilku braci”. Gryzoń złapał kartę w pyszczek i szybko znikł przemykając po pomieszczeniach pałacu z nadzieją uniknięcia malkavian. "Teraz czas na sprawę księcia."
Ostatnio edytowane przez mataichi : 07-28-2008 o 23:05.
|