Wątek: Rycerska Rzecz
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-13-2008, 12:55   #190
Kerm
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 189 426
Sytuacja do najlepszych nie należała.
A'Grynn, chociaż w kiepskim stanie, jakoś nie bardzo palił się do podzielenia się z innymi swą wiedzą. A czasu raczej nie starczało na to, by w mniej lub bardziej wyszukany sposób skłonić biskupado wylewności. Nawet zwykłe powieszenie kogoś nad ogniskiem w celu zwiększenia rozmowności wymagało ładnych paru chwil. I prawdziwego fachowca. A żadna z jadących z Hellem osób nie mogła konkurować ze sprawnym katem. W dodatku biskup, chociaż nie wyglądał na wielkiego twardziela, z pewnością nie byłby skłonny do szybkiego powiedzenia wszystkiego, co wie.

- Nie mamy czasem jakichś mikstur lub ziół, które pomogłyby naszemu zacnemu biskupowi w odzyskaniu krasomówstwa? - spytał.

Co prawda informacje uzyskane od A'Grynna w tym momencie nie przydałyby się na wiele, ale wiedza na temat sytuacji ogólnej, planów i sił przeciwnika pozwoliłaby na, być może, lepsze zorganizowanie własnych sił i podjęcie konkretnych działań.

(...)

Ruszyli w drogę. Jak najszybciej mogli. Nie zważając na to, że niektórzy z trudem utrzymywali się w siodle. Nie patrząc na to, że zmęczone konie mogą po prostu paść. Nie uwzględniając faktu, że słowa "Wymienimy je w najbliższej wiosce" mogą równie dobrze oznaczać "Dalej trzeba iść pieszo"...

"Nieszczęsne zaproszenie" - pomyślał Hell z niechęcią.
Poznanie Venti czy Sary nie rekompensowało niedogodności.
Gdyby nie ów list, Hell nie tłukłby się przez bezdroża Arish, na chabecie której daleko do miana prawdziwego rumaka. W towarzystwie osób, z których co najmniej niektóre były mu niechętne. W dodatku było ich żałośnie mało, a tylko głupiec mógł sądzić, że wrogowie hrabiego nie pokuszą się o odzyskanie swego asa.
Niestety oni sami nie mieli żadnej ukrytej w rękawie karty. Przynajmniej Hell nie wiedział o niczym takim.

Zamyślił się na moment.
Zaczął się zastanawiać, jak możnaby się przemknąć z biskupem... Być może jeszcze mniej liczny orszak - hrabia, biskup i jeszcze ktoś do pomocy - prześlizgnąłby się przez sieć zastawioną przez wrogów. Wątpliwości co do tego, że sieć taka istnieje nie miał chyba nikt, co było widać po postawie wszystkich, przygotowanych w każdej chwili na atak. I po minie biskupa, który wyglądał tak, jakby w każdej chwili oczekiwał na pojawienie się swoich sojuszników. Jedyną pociechą było to, że nawet po pomocy udzielonej przez Venti A'Grynn raczej nie byłby w stanie wołać o pomoc.

(...)

Wystrzały z hakownic i zagradzające im drogę wojska nie zaskoczyły chyba nikogo. Tylko głupiec mógłby się spodziewać tego, że wrogowie nie wykorzystają takiego układu terenu. Zaskakujące było tylko to, że strzały, jak na razie, były ostrzegawcze.

- Ilu jest przeciwników - Venti skierowała to pytanie do otaczających ich drzew.

Co prawda Hell nie zrozumiał, o czym szumi las, ale bez wątpienia odpowiedź dotarła do druidki. I z pewnością nie była optymistyczna, co było widać z wyrazu twarzy dziewczyny.

- I co? - spytał Hell.

- Wielu - odrzekła Venti.

I chociaż nie zinterpretowała słów drzew, to jednak do wszystkich dotarła smutna wymowa płynących z tego faktów. Wrogów rzeczywiście musiało być wielu...

Hell spojrzał na hrabiego. W końcu do niego należała decyzja, co robić. Walczyć? Przebić się? Uciekać? Oddać więźnia?
Nie zdążył jednak zadać pytania. Słysząc krzyk Sary odwrócił się w stronę dziewczyny. I jako pierwszy zareagował na słowa, które padły z jej ust.

- Co mieliśmy słyszeć - spytał zaskoczony - oprócz strzałów i buciorów piechoty?
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem