| Rodecki był zrozpaczony. Zawiódł, zawiódł na wszystkich frontach. Nie miał numeru Eteryty, spóźnił się o dobre sześć godzin i nie wiedział nawet jak wyjaśnić to swoim przełożonym z Fundacji, których nawiasem mówiąc pamiętał jak przez mgłę. Nie ma co- cudowna sytuacja.
I kiedy cały świat zwalił się Pawłowi na głowę, zjawił się on. Rodecki przysiągłby, że wyrósł spod ziemi. Znał Eterytę i zaraz wykręcił numer do kogoś, kogo śmiało można było nazwać „Wielkim Bratem”.
Mężczyzna przysłuchiwał się rozmowie, nieśmiało patrząc w stronę tajemniczego wybawiciela. Było mu wstyd, ze znowu wpadł w tarapaty, ale najbardziej piekła go męska duma, nakazująca rozpoczęcie samodzielnych poszukiwań. I nie chodziło wcale o to, ze ktos mu oferował pomoc. Sęk w tym, że znowu traktowano go jak małe dziecko, które trzeba trzymać za rączkę. A przecież gdyby wyznaczyli mu sektor do przeszukania, z pewnością znalazł by chłopaka.
Gdyby wyposażono go w portret, spis danych osobowych i tłum przyjaznych, wyrozumiałych ludzi…
-Bardzo przepraszam za kłopot- wybąkał pod nosem, zażenowany kolejna wpadką.
- Wiem wiem, znowu zawiodłem! Nie patrz tak na mnie- komórka zawieruszyła się w warsztacie, kartka została przykryta przez rachunek od TP, który oczywiście zapomniałem uregulować. Naprawdę się starałem! Pomalowałem to małe papierowe badziewie markerem i zaznaczyłem datę w komórce. Gdyby nie ta cholerna miniaturyzacja wszystko poszłoby jak po maśle!- próbował się usprawiedliwić przed nieznajomym.
Oczywiście, była to szczera prawda. Rodecki potraktował zadania bardzo poważnie i tym razem udałoby mu się wywiązać z zobowiązań. Niestety, nikt nie mógł przewidzieć nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.
- Ten Mariusz pewnie się zgubił w tym mieście. Może być wszędzie- w hotelu, biurze informacji turystycznej, pociągu do domu. Poszedł na posterunek policji? Albo zajął pokój w jakiejś pobliskiej noclegowni! Przysiągłbym ze gdzieś tu była noclegownia prowadzona przez zakonnice! Nie możemy tak stać, zróbmy coś- wybuchł, pragnąc jak najszybciej zająć się czymkolwiek, byle tylko nie myśleć o tym, co się stało. Był pewny, że jeśli szybko zadziała to uda mu się odnaleźć chłopaka i wszystko się jakoś ułoży. |