Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-09-2008, 21:10   #3
Lhianann
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 1088 Lhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumnyLhianann ma z czego być dumny
Mimo początkowych wątpliwości Genevieve pozwoliła położyć się w łóżku.
Jej towarzyszka na razie obserwowała otoczenie, całą sobą chłonąć jego szczegóły, a jednocześnie zapoznając się z pojęciami, określeniami i możliwościami osoby jaką wybrała

Pielęgniarka, która wprawnym ruchem poprawiała poduszki na łóżku, rutynowym spojrzeniem zaszczyciła kontrolny, ciekłokrystaliczny panel przy łóżku chorej dziewczyny, częściowo zasłonięty przez jedne z wielu bukietów róż wypełniających to pomieszczenie.
W pierwszej chwili z wahaniem postukała w niego czubkiem paznokcia, jakby to co widziała miało być jakaś pomyłką wyświetlacza, potem spojrzała uważniej na worek z ciemno miodową cieczą zawieszony na stojaku do kroplówek, połączony cienkim wężykiem z welonem wkłutym w rękę pacjentki.

Kobieta jaka w swym życiu widziała już wiele, nagle przyłożyła dłoń do ust, i szybkim, zadający kłam jej wiekowi i tuszy tempie ruszyła w stronę drzwi, zmierzając w stronę pokoju zieleniarek.
Dziewczęta! Niech któraś zaraz wywoła doktora Colberta albo Newmana! Pacjentka spod 9 ma gwałtowną reakcję na leki. Szybko!.

Suria skupiła się na wrażeniach i pojęciach mieszających się w umyśle dziewczyny.
Najwyraźniej zmiana stanu ciała została w jakiś sposób zarejestrowana przez ..aparaturę do jakiej było podłączone, co spowodowało tak żywiołową reakcję rudowłosej kobiety.
Dalej z przyjemnością zagłębiała się w magazyn wiedzy, uczuć, pamięci, wrażeń i emocji jakim był umysł jej wybranki, jednocześnie przesyłając do jej umysłu poczucie bezpieczeństwa, przyjemność, jaką odczuwała z tego połączenia, i wdzięczność za to co się wydążyło, i co się dzieje.

Drzwi pokoju ponownie z impetem się otwarły, do pomieszczenia wpadło dwóch mężczyzn.
Jeden z nich, szpakowaty, starszy mężczyzna od razu skupił się na cyferkach i wykresach widocznych na ekranie, a drugi, jakiego obraz wraz z falą sympatii i ciepła połączył z identyfikacją- Colbert, złapał Genevieve za rękę.

-To…niesamowite. Tak nagła i mocna reakcja na mieszankę. Z samego rana robimy tomografie, ale sądzę, że nastąpiła remisja. Colbert, to działa!
-Viv, widzisz? Nasz kochany króliczku, będziesz żyć, i inni też! Colbert wpatrywał się z przejęciem w wyniki, ciągle trzymając dziewczynę za rękę.
A ona wiedziała, dzięki obecności Surii w jej umyśle, że to nie reakcje na lek, tylko…cud.
Bo nie dało się tego inaczej dąć nazwać, ale przecież nie powie tego wszystkiego, bo wtedy by jej na pewno za szybko ze szpitala nie wypuścili…
Ale i tak na nowe życie byłoby warto czekać nie wiadomo jak długo, mając pewność, że się je otrzyma.
A dzięki czekaniu i obserwowaniu można lepiej poznać ten, tak nowy, zupełnie inny, fascynujący świat.
 
__________________
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I'm home again
Dear diary I'm here to stay
Lhianann jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem