Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-09-2008, 22:45   #4
carn
 
Reputacja: 328 carn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skałcarn jest jak klejnot wśród skał
Tit.
Tit.
Tit.
~~Tu wieża kontrolna Międzynarodowego Lotniska Los Angeles do niezidentyfikowanego obiektu poruszającego się kursem 6 2 8. Proszę o identyfikację i zmianę kursu na 3 2 8. Jesteś w obszarze zamkniętym dla ruchu lotniczego.~~
Tit.
Tit.
~~Do niezidentyfikowanego obiektu natychmiast zawróć! To ostatnie ostrzeżenie!~~

Łuuuu...! Huuuuuu...! Tu rururu. tu ruru, ru ru. Łuuu....! Huuuuu....!

Niezidentyfikowany obiekt latający, dla kumpli Erni, po raz kolejny zaliczył beczkę ciesząc się z odzyskanej wolności. Wprawdzie odbierał świat w ograniczony przez nosiciela sposób ale po mękach Abyss nawet receptory płaszczaka trzech wymiarów były aż nadto upajające. Był wolny! Ale czegoś w tym wszystkim brakowało. Zatrzymał się z furkotem masywnych skrzydeł dotknięty nagle przez niemal katatoniczny smutek. Nie było Go. Zupełny brak. Ani Wszechobecności. Ani śladu Jego pierzastych. Nawet Michała.
- Miiiiiiiichaś! Wróciiiłem! Czeeekam!-
Jednak prócz odbijającego się od ścian szkła i stali echa odpowiedziała mu jedynie cisza.
- MICHAAAELU! -
Cisza.
Choć nie całkiem.

Oczekiwanie na konfrontację ciut stygło wraz z dobijającą się do świadomości pamięcią Ernesta. Informacje dość mozolnie przegryzały się przez mieszankę radości z odzyskanej wolności i wyczekiwanie na reakcję Miśka. Jakoś dotychczas nie było czasu na synchronizację z hostem i przyspieszone "przeczesywanie zasobów" doprowadzało tylko do jednego wniosku "Po kielonku?". Widoczna na radarach przerośnięta "awionetka" runęła ku ziemi. Zapewne zamieszanie na lotnisku potrwa jeszcze chwilkę, co niekoniecznie interesowało Erniego. W swych cokolwiek zanieczyszczonych szmatkach stał właśnie przed automatem biletowym przetrząsając kieszenie w poszukiwaniu drobnych. Pierwsza podróż metrem, to będzie coś!

- Uuu. Znowu było ostro Erni? -
Barman patrzył na nowo przybyłego z mieszanką niedowierzania i pewnego wypracowanego w czasie ich znajomości podziwu.
- Było. Było. Nalej mi to co zwykle Fred. Zaraz wracam. -
Zaszywszy się w łazience zaczął w umywalce podmywać to i owo. Wiele nie osiągnie ale może nie wystraszy Fredowi klientów tak jak ludzi w metrze. Cóż przynajmniej miał wagon dla siebie. Wyszczerzył swoje zdezelowane uzębienie do swego własnego odbicia. Życie jest piękne.
Wróciwszy do sali, podczyszczony, choć przez to mokry, porwał z baru szklaneczkę szkockiej z wodą płacąc wymiętoszonymi jednodolarówkami.
-Dzięki Fred. -
Zadekował się w kącie i popijając delurkę sechł z wolna. Życie jest piękne. Zwłaszcza gdy po ciekawym dniu można sobie posiedzieć w odrapanej knajpce z szklaneczką czegoś rozgrzewającego...
 

Ostatnio edytowane przez carn : 11-09-2008 o 12:06. Powód: ingerencja MyGie
carn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem