Dzuiękuję.
Nie "wrzucałem" żadnych dialogów, bo psuły by klimat. Chciałem osiagnąć wrażenie, iz bohater jest osamotniony i tak naprawdę stracił wszystko - co równa sie nawet najłatwiejsze ludzkie zachowanie --> komunikowanie się.
Widzę, iż jesteś bardzo surowy

, ale w końcu dobrze to dobrze.
Z książek Sołżenicyna znam tylko trzy tomy "Archipelagu Guag", zresztą chyba więcej nie pisał, w końcu był już stary i wyczerpany obozem.
Pozdrawiam.