| Tomasz Ezekhiel
Potężny mężczyzna w podniósł się z ziemii. Jego chełm leżał kilka kroków dalej, można więc było zoabczyć twarz, której lewa strona nosiła ślady dawnego poparzenia. Nie miał żadnego zarostu, ostre rysy, całkowicie łysy. Zielonymi oczami spoglądał z nienawiścią za odchodzacymi orkami.
W rękach trzymał działko, oprócz tego uzbrojony był jeszcze w piłę i karabinek. Full metal jacket. Na plecach miał zawieszoną na sznurku orczą czaszkę, parę medalików i zapisany koślawym pismem skrawek papieru.
Jego wzrok spoczął na leżącym niedaleko sztandarze. Sztandar Zakonu leżący w błocie... Rzucił się w jego kierunku, chwycił i podniósł. Proporzec rzeczywiście zakołysał się poruszony podmuchami lekkiego wiatru. - Jeszcze z wami nie skończyłem... - mruknął w ślad za znikającymi z pola widzenia orkami. Nacisnął spust, ale usłyszał tylko głuche stuknięcie. Magazynek był pusty.
__________________ 'Absurd to stwierdzenie sprzeczne z twoimi poglądami'
Ambrose Bierce |