Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-10-2008, 14:07   #8
Freak
 
Reputacja: 0 Freak nie jest za bardzo znany
Fragment twórczości (stworzony wspólnie z graczami):

Świecące złotem oczy z patrzyły na podjeżdżający pojazd z niejaką obojętnością. Irytacja była dość subtelnie skrywana. Jakim cudem ślepia mogły widzieć furgon dokładnie z odległości, która wymagała by lunety pozostawało zagadką. Ostatnimi czasy miejsce to sprawiało same problemy. Trzeba było zauważyć, że postać otulona mrokiem czuła się niejako zaskoczona, dowiedziawszy się, że jej kult wykwitł w takim nieprzychylnym, niegościnnym i…nieco niepraktycznym miejscu. Kto bowiem chciałby odprawiać rytuały wśród rozkładających się ciał i smrodu nagrobków. To takie…nie. Nie obrzydliwe. Niewygodne było lepszym słowem. Istota z głębin natychmiast odnotowała, że trzeba będzie zamienić kilka słów z jedną z najwyższych kapłanek w celu…naprostowania owego niefortunnego uchybienia w paradygmacie jej cudownej wiary. Jednak w tym momencie byt posiadał inne, nie cierpiące zwłoki sprawy…lub takie, które owymi zwłokami miały stać się w tempie ekspresowym. Uwagę ponownie przykuły otwierające się drzwi furgonetki i wysiadające z niej ofiary…
Sfinks opuścił pojazd pierwszy. Mag otrzepał swoje ubranie, które w żaden sposób nie było skalane brudem. Zapewne stanowiło to jedno z jego natręctw, które kultywował wraz ze wzrastającą z dnia na dzień paranoją. Jednak ta wydawała się być obecnie niczym nie ugruntowana. Za ludzkim magiem, będącym jedynie honorowym członkiem wilkołaczej rodziny, postąpiła Wybrana. Ona jako pojedyncza jednostka zwróciła uwagę na niebo, które w mig poczerniało i zakryło się gęstymi chmurami…chmurami, które nie wróżyły niczego dobrego. Nie zdążyła jednak podzielić się tymi informacjami z żadnym ze swych kompanów. Wstęga bieli i błękitu zaklęta w postać pioruna, runęła niespodziewanie w dół, trafiając likantropiczną niewiastę, gdy ta otwierała usta. Siła natury splugawiona bólem i cierpieniem była…niszczycielska. Sylwetka drgnęła, nim wraz z ubraniem poczerniała i rozsypała się na proch. Ten rozszedł się po wietrze, który zdawał się oszaleć w ułamku sekundy. Mag zastygł w geście zdumienia i lęku. Jednak…nie na długo. Ponieważ druga wiązka, jaka zstąpiła z nieboskłonu, posłała w niebyt także i jego. Rzucone do tyłu, zwęglone ciało, wpadło na drzwi ciężarówki z hukiem, nieznacznie je wgniatając. Następnie zaś opadło na cuchnącą, brunatną ziemię cmentarza, by nigdy już się nie poruszyć.
Szlachetna furia nie tracił czasu. Coś właśnie zabiło jego dwóch kamratów, zaś on nie miał zamiaru dzisiejszego dnia patrzeć jak giną następni. Natychmiast wyskoczył z pojazdu. Zwrócił się w stronę urwiska, wiedziony nadnaturalnym przeczuciem. Mimo posiadania jedynie jednego oka, jego wzrok był sokoli…niezwłocznie wypatrzył sylwetkę stojącą spokojnie na szczycie. Należało pogratulować mu także niewątpliwej intuicji. W końcu od początku zdawał sobie sprawę, że to ona jest odpowiedzialna, za piekło szalejące dookoła i fakt, że dwójka osób z jego watahy właśnie opuściła bezpowrotnie ziemski padół. Przepełniony furią, zmienił swoją formę na tą będącą połączeniem człowieka i bestii. Rzucił się opętańczym biegiem w stronę wzniesienia, rozpoczynając wspinaczkę. Jednakże…gniew mącił mu w głowie. Pragnął znaleźć się na szczycie jak najszybciej. Rozerwać na strzępy personę, która ośmieliła się działać przeciwko niemu. Może to właśnie dlatego, jego łapa podwinęła się, a on musiał zaprzeć się całą siłą, aby nie spaść na powrót na dół. Jednak przebył jedynie trzy czwarte drogi…
W tym czasie, pozostała przy życiu, trójka wilkołaków, także rozpoczęła swoistą formę ofensywy. Sięgnęli po broń i otworzyli ogień. Łuski zaczęły opadać niczym w zwolnionym tempie na błotnisty grunt, zastygając w nim pod najróżniejszymi pozami. Jednak czynniki takie jak wiatr, deszcz, niestabilny grunt, odległość i fakt, że dwójka twych przyjaciół właśnie zamieniła się w węgiel…nie działają pozytywnie na zmysły. Ołów przecinał powietrze jak nóż masło. Jednak do sięgnięcia wyznaczonego w zamyśle celu, było mu zdecydowanie zbyt daleko. Jedna z kul jednak pomknęła wprost ku dziwnej sylwetce. Trafiła. Lub zrobiła by to, gdyby głowa nie poruszyła się od niechcenia, schodząc z drogi lotu pocisku i przyglądając mu się przy pomocy dwójki złotych portali z ogromną dozą pogardy.
Właścicielem, lub prowodyrem wystrzału owego nieszczęśliwego pocisku był Pet. Pet był uosobieniem lenistwa i istnego pechowca. Dość szybko potwierdziło się to po raz kolejny, kiedy, mimo odległości, poczuł spoczywający na sobie, rozbawiony wzrok. Grom rozległ się z nieba. Ponownie nastała światłość, wyginając sylwetkę ochroniarza gwałtownie do tyłu w potępieńczym krzyku, sprawiając, że zastygł tak na ułamek sekundy, nim upomniała się o niego grawitacja, rozbijając na proch. Tak. Pet i dzisiejszego dnia miał pecha.
Czerń mruknęła w zadowoleniu. W końcu nikt nie podnosił na nią ręki. I nie żył wystarczająco długo aby o tym opowiedzieć. Okute, ciężkie buty, przeszły kilka kroków i zatrzymały się niemal na krawędzi urwiska. Postać ukucnęła, zakładając ręce na kolanach i kierując głowę na dół. Szlachetna furia dostrzegł dwa wiry żółci, patrzące na niego formą patronizującego spojrzenia, jakim z reguły naukowiec obdarza małpę mówiąc o początkach struktury socjalnej. Szalik w zasadzie zsunął się sam, ukazując idealnie gładką twarz. Bez żadnych ust, czy chociażby nosa. Jedynie dwójka oczu.
- Woof.

Ostrzegam jedynie, że dawno już nie prowadziłem... chyba będę musiał nieco się rozruszać.

Odpowiedzi na zadane pytania:
1] Ustalmy termin na tak... powiedzmy... za tydzień, góra półtora. (Znaczy się 26 max 30 październik). Zbieram karty i jeśli do tego czasu uznam, że możemy ruszać, to ruszamy przed tą datą. Jeśli do terminu nie uzyskam minimum... sesja nie ruszy.
2] Ostatnio jestem raczej zajęty, ale post na 4 dni całkowicie powinien sprawić, że gracze (i ja) będą mieli czas dla siebie, a w zagospodarowanym jakimśtam międzyczasie napiszą posta.
3] Tak, dowolna. Również odmieńcem, ale ograniczmy się do oficjalnych systemów.
4] Nie wymagam nadzwyczajnej wiedzy. Wystarcza ogólna z 'rasy', którą wybierzecie. Nic więcej. Przecież chodzi przede wszystkim o frajdę, prawda?
5] Patrz: fragment powyżej.
6] Miejsce akcji może być naprawdę bardzo różne. Chyba jednak będzie to Ameryka. Zobaczę jak będzie miała się sytuacja z postaciami, które nadeślecie. Wstępnie obstawiam na wyimaginowane miasto wielkości mniejszej od NY.
7] Wytycznych co do postaci BRAK. Zupełna dowolność. Grasz, kim lubisz. Tytuł może być bardzo mylący .
8] Koniec świata gdzieś podobno był. Znaczy się: gwiazda się pojawiła. Nikt się nie przyznał do jej usunięcia, przynajmniej jak dotąd. Innymi słowy: "Gdzieś jakoby był, słyszałem plotki, że..." i takie tam. Raczej niewiele ponadto.
9] Coś poradzimy. W jakiś sposób. :>. Może mała niespodzianka ?

Te 2 punkty w przypadku wilkołaków do Gnozy. I odpowiedników. W razie problemów po prostu pytajcie. Wiem, że to trochę nieadekwatne, więc dałem po prostu... mało. A więcej w punkty wolne.
Jeśli chodzi o tzw. 'frakcję' to równie chętnie widzę wszystkie. Równie Marudę, co Nephandusa... Chaos, moi kochani potencjalni gracze. Tylko nie oczekujcie ode mnie, że jestem omnibusem... liczę na waszą pomoc przy sprawach nieco bardziej szczegółowych, dotyczących frakcji i 'rasy' postaci w nieco bardziej egzotycznych przypadkach.

1. Limit arete ustawiony na poziomie 5. W zupełności wystarczy XD.
2. I ja rozwieję wątpliwości. Tych punktów jest standard +20. Znaczy miejscami 35... itd. Pokażcie, co potraficie z tym zrobić... .
3. Patrz wyżej.
4. Unikajmy wszelkich nieoficjalnych dodatków. Jednak rozumiem, że te oficjalne Cię również interesują - uwzględniam je. Jestem jednak zwolennikiem oddania graczowi pełnej, nieskrępowanej kreacji swojej postaci. Nie pozwól, by dwa zdania z książki zepsuły Ci grę, bo akurat Ty chciałbyś pograć postacią wyjątkową. Z taką ilością punktów wolnych na pewno się dogadamy...
 
Freak jest offline