Cytat:
|
Napisał Templarius Teraz też byśmy psiozyli, że w erze Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni tudzież innych filmów naładowanych "elektroniką" film ukazuje wszystko to co było w książce, ukazując w zamian walki czy też mityczne postacie jako kukiełki albo pokazy sztucznych ogni |
Ta część jest naprawdę zagmatwana. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego fragmentu.
Cytat:
|
Napisał Templarius (jak to było w "Wiedźminie" - ale nie - ekranizacja tej cudnej sagi nie miała nic wspólnego z książką, za to aktorzy jakoś się starali. Tak czy siak w tym filmie, czy też serialu, właśnie widać co robi skupienie się na fabule a olewanie efektów). |
To chyba trochę zły przykład, przynajmniej moim skromnym zdaniem, ale aktorzy rzeczywiście się starali, niektórym nawet wychodziło. Racją jest że film nie miał nic wspólnego z sagą, ale nie rozumiem jak można mówić o skupianiu się na fabule, której ten film nie miał. Najlepszym tego przykładem są ludzie którzy film oglądali, a nie czytali sagi czy opowiadań. Oni z tego filmu nie rozumieli nic, więc gdzie tu fabuła. O efektach specjalnych w tym filmie, raczej nie można mówić.
Cytat:
|
Napisał Templarius Wniosek mego zagmatwanego wywodu? Dzisiaj nie ma filmów ,gdzie ukazują się mityczne moce, bohaterowie i jakiekolwiek efekty działań sił nadprzyrodzonych bez określenia ich mianem "przesadzonych efekciarstw". |
Owszem są. Polecam "Władca much", na podstawie książki W. Goldinga. Wprawdzie nie ma tam mistycznych mocy, ale są bohaterowie i jest to genialnie zrobiona ekranizacją. Kolejny to "eXzistenZ" (wprawdzie to nie ekranizacja, ale we wniosku napisane jest "film"), świetny przykład na wyższość kina niezależnego od komercyjnego. W tym filmie to mogło by być efektów, a bez nich jest po prostu fenomenalny. Następna ekranizacja to "Ostatni smok", książka była dobra, nawet bardzo. Film ma dobre efekty i nie jest ich dużo (właściwie tylko tytułowy smok), a całość jest świetna. No i oczywiście nie można zapomnieć o filmie "Tron". Właściwie cały składający się z efektów, choć bardzo kiepskiej jakości (jak na obecne standardy). Mimo tego film w swojej klasie przełomowy, ma w sobie takie "coś"

.
Pozdrawiam
