| Zapowiada się ciekawe spotkanie, pomyślała. Elf, ukryty gdzieś, obserwujący ich, kto wie, może nawet mający złe zamiary. I ten jego zwierzak. Szkoda że nie zwróciłam na niego większej uwagi. Teraz już za późno. Spojrzała też na stojącego na widoku mężczyznę. Odpowiedział elfowi. Przedstawił się, chyba Ronan. Ale durne imię.
-Może teraz ty się przedstawisz?- spytał mężczyzna. Do mnie to było? Nie raczej do tego ukrywającego się elfa. Ciekawe gdzież też podział się jego zwierz. Pewnie obchodzi ich, by zaatakować z drugiej strony.
-Mam wrażenie, że moje imię w całej tej sprawie jest najmniej ważne ale zwą mnie Himo. Myślę, iż teraz przyszła pora na twoją prezentacje. Więc teraz moja kolej. Niedoczekanie. Nie przyszłam tu by się przed tymi śmiertelnikami spowiadać. Jedynie mój bóg, pan umarłych zna moje czyny i zamiary. On będzie mnie sądził i oceniał.
Pogładziła po pyszczku swojego jastrzębia i wstała z kamienia uważnie obserwując nieznajomego. Podeszła do niego tak by mógł zobaczyć w świetle księżyca jej twarz. Wątpiła by ktoś na ten widok nie zrobił się kredowo biały. Tak jak ona jest zawsze. Piękną kobietą, o skórze w kolorze kredy. Zwykły makijaż, a ile robi przy pierwszym poznaniu. Wokół oczu miała czarne obwódki, dodające jej uroku, ale też i mające podkreślać jej mroczną naturę. Na czole zaś symbol jej bractwa, czcicieli boga śmierci, ślepo posłusznych naturalnemu porządkowi rzeczy i walczących z wszelkimi przejawami odstępstw od tego porządku. Zwłaszcza z nieumarłymi.
-Więc jak to z tobą jest moja droga ?-elf ponowił pytanie ale w zmienionej formie, a to ją zawsze denerwuje. Nie lubiła wścibskich osób, a już najbardziej elfów. -Moje imię- rzekła.- To moja sprawa. Nie przybyłam tu by się spowiadać przed przygodnie spotkanymi ludźmi i...- syknęła.- nieludźmi. Mam robotę do wykonania, więc nie przeszkadzajcie mi lepiej. Żegnam.
Ostatnio edytowane przez RyldArgith : 11-21-2008 o 18:45.
|