| - Niech to... - wyrwało się z ust Kelvena, gdy sówka przekazała kolejny obraz. - Co tam się dzieje?
Obrócił się do swych towarzyszy.
- Nie mam pojęcia, co tam się wyprawia. Kobieta, która zabiła nieumarłego zachowuje się... dziwnie. Wygląda jakby chciała zaatakować Ronana...
Jeszcze mówiąc te słowa ruszył w stronę ścieżki, którą tu przyszli. Za sobą słyszał spieszne kroki towarzyszy.
Tymczasowe zrezygnowanie z oględzin ruin było jak najbardziej wskazane. Trudno było powiedzieć, czy zdążą na czas wmieszać się w zajście na tamtej polance. To była głupota - pomyślał - puszczać Ronana samego...
Bez wątpienia Ronan potrafił dawać sobie radę w różnych sytuacjach, czego dowód dał z resztą w Beregoście, ale nie było wiadomo, na kogo trafił tym razem. Może to tamta kobieta kierowała nieumarłymi, a te, którego się pozbyła, po prostu wyrwał się jej spod kontroli.
A to by znaczyło, że mają kolejnego, potężnego wroga... |