Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-12-2008, 22:00   #2
Adr
Dział historyczny
 
Adr's Avatar
 
Reputacja: 16734 Adr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputację
William Cook

Postawny i brodaty mężczyzna wkroczył do jadalni. Był to William Cook, właściciel Cyrku Astleya. Z dystynkcją zmierzał w kierunku stołu prowadząc pod rękę Nadię Lloyd swą podopieczną i przyjaciółkę.

- Świetnie dziś wyglądasz Nadio. Znów będziesz błyszczeć wśród towarzystwa. – szepnął Wiliam do swej młodszej towarzyszki i delikatnie, porozumiewawczo uścisnął jej dłoń. – Obym tylko nie musiał dziś wyzywać na pojedynek jakiegoś młokosa – dorzucił zagadkowo.

- Dlaczego? - zapytała Nadia.

- Sama wiesz jaka nieznośna bywa młodzież. – zażartował - Gdy któryś z tych wyfraczonych gości obraził Cię krzywym spojrzeniem tylko powiedz, a zaraz wyzwę go na pojedynek. – powiedział z przekąsem i uśmiechnął się. Nadia odwzajemniła uśmiech.

Służba odsunęła krzesła i pomogła usiąść Williamowi i jego towarzyszce. Pan Cook z racji wieku i swego materialnego wkładu w ekspedycję zyskał miejsce w pobliżu gubernatora Wodehous`a i jego córki.





Gubernator wzniósł toast, który został spełniony przez towarzystwo. Po czym nastała chwila ciszy. Pan Cook uważał, że jako sponsor wyprawy powinien zabrać głos i nawiązać konwersację. Poza tym milczenie na tego typu przyjęciach uchodziło za nietaktowne, a całe towarzystwo uznałoby go pewnie za mrukliwego i niewartego uwagi dżentelmena.

- Panie gubernatorze. - odezwał się Pan Cook przypominając o swojej obecności na przyjęciu. - Zwiedzając pańską posiadłość natknąłem się wielokrotnie na herb Cape Town. Mam nadzieję, że motto: Bona Spes bądź jak kto woli “good hope” będzie przyświecać naszej wyprawie. – przemowa kierowana nawet do wielu osób przychodziła mu z łatwością. William lubił przemawiać. Tysiące występów w roli konferansjera prowadzącego przestawienia nauczyło go swobody w operowaniu językiem. Mimo, że mógł sobie pozwolić na wynajęcie profesjonalnego konferansjera, wolał sam kierować wyreżyserowanymi przez siebie spektaklami.

- Przyznam, że bardzo ciekawi mnie etymologia i wyjaśnienie skąd właśnie takie motto i co przedstawia herb. Myślę, że to może być ciekawe również dla innych gości. Wszak warto wiedzieć, jak jest historia i co przedstawia emblemat, który widzimy na kartuszach, obrazach, stołach, krzesłach a nawet sztućcach. Dobra nadzieja otacza nas zewsząd, tak więc bądźmy dobrej nadziei. – dopowiedział.




- Panie gubernatorze - zwrócił się ponownie do gospodarza - a może pańska urocza córka opowie nam coś o tej interesującej historii Cape Town. – zaproponował William przenosząc wzrok z gubernatora na jego córkę. - Chyba miał z tym coś wspólnego z portugalski odkrywca - Bartolomeo Diaz. Ale szczegóły pozostawiam osobie bardziej kompetentnej – zamilkł i oczekiwał na podjęcie konwersacji przez pozostałych gości.
 

Ostatnio edytowane przez Adr : 02-12-2008 o 13:32.
Adr jest offline