Pierwsza moja przygoda w D&D kupiłem wtedy jakąś przygodę oficjalną. Gramy. Gracze znajdują sarkofag. Zapieczętowany w dodatku, ale mimo wszystko próbują go otworzyć pomimo wcześniejszych ostrzeżeń. Gdy już go otworzyli ujrzeli w środku zadziwiająco dobrze zapieczętowane ciało ni to elfa ni trolla. Nie zastanawiając się długo, czemu te zwłoki są tak dobrze zakonserwowane, pomimo, że znaleźli dowody na to, że od wieków nikt Tu nie wchodził zaczęli szabrować. Mało tego zaczęli nad nim gwizdać znalezionym wcześniej gwizdkiem (Ten gwizdek „Wzywasz Nocy” służył do animacji umarłych), gdy Troll się zbudził to pięknie ich pogonił. Pierwsza biegła elfia czarodziejka nadal dmuchając w gwizdek, potem reszta drużyny, chwila przerwy i krasnolud z depczącym mu po piętach Trollem
A co mnie najbardziej wkurza? Jak gracze olewają mnie jako MG i próbują mi wcisnąć ciemnotę. Prowadziłem jedną kampanię gdzie założenie było takie, że gramy dobrymi postaciami. Zaczęło się od tego, że dwóch graczy sterroryzowało resztę drużyny (prowadziłem wtedy dla 7 osób!). A czemu? Bo inni nie chcieli im oddać alkoholu to przykładnie zabili jednego towarzysza. Gdy pod wieczór dotarli do jakiejś chaty stojącej pod lasem to dopiero się popisali. Pola wokoło były nieobsiane, co samo w sobie było dziwne a gdy ci dwaj parkowali

nasze drużynowe niewiasty porozumiały się z domownikami (przez drzwi) i dowiedziały się, że są terroryzowani przez elfy, które zabijają ich, gdy Ci tylko wyściubią nos z domu. Gdy nadeszła wyżej wspomniana dwójka (oczywiście obydwaj byli elfami) i dowiedzieli się, że tamci ich nie wpuszczą wyważyli drzwi wyżarli zapasy głodującej rodziny i zaczęli sobie okrutnie żartować, że ich zaraz z domu wyrzucą by ich elfy pozabijały itp. Potem poszli spać w stodole a gdy się rano obudzili i znaleźli wymordowaną rodzinę stwierdzili, że dobrze im tak. Gdy zabrałem im postać, (bo zmienili charakter na nieodpowiadający tej kampanii) stwierdzili, że jestem niesprawiedliwy i na żartach się nie znam. To była ich ostatnia sesja
