| Sebastian "Tower" Garsztewski] Dosyć tego! – donośny i melodyczny głos odbił się echem siedziby Tazmanów.
Z ciemnego korytarza który prowadził do głównej sali wyłoniła się postać. Nie trzeba było ja widzieć by poznać, że to Tawer wystarczyło usłyszeć jego głos - charyzmatyczny i przywódczy.
Jego głos potrafił dużo zdziałać... Pewnie dla tego jest szefem, chociaż nikt nie potrafił wytłumaczyć czemu akurat on.
Przecież nie jeden członek gangu przewyższał go w liczbie zabitych wrogów co uprawniało by zostać godnym pretendentem na to stanowisko.
-Wyłaniając się z cienia postać, rosłego i szczupłego chłopaka około182 cm, o czarnych włosach, krótko ogolony.
Rzucił chłodnym spojrzeniem na dwóch pretendentów z wizytą do malutkiego, poczym sięgnął do kieszeni czarnych bojówek wyciągając trzy puszki piwa. [b] Piwko?[/b – Szyderczy grymas przemknął po twarzy Towera - siadając na jego ulubionym fotelu rozległ się charakterystyczny dźwięk otwieranego piwa poczym zagrzebał coś przy starym Jamniku.
-When I grow up there will be a day When everybody has to do what I say –
Pierwsze dźwięki dziecięcego głosu rozbrzmiały po sali ( niezbyt głośno ), każdy rozpoznał piosenkę zespołu Clawfinger - Do What I Say. Pikawa, czy ktoś się kreci na zewnątrz ?hmm nie chciał bym widzieć nieproszonych gości – poczym rozglądam się szukając małego po sali - pewnie znowu siedzi w laboratorium... I gdzie jest Napierdalator? – (czyli „Siwy” taką ksywę używam :] )pytanie zabrzmiało z lekką nuta irytacji w głosie.
__________________ I will never ask forgiveness and all of that I want to keep!
I will guide the blind in darkness though I cannot see myself
I will whisper in a deaf ear while I know you cannot speak
and I hear rumours about angels |