Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-02-2009, 11:25   #1
Arango
Banned
 
Reputacja: 0 Arango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodze
[warhammer] Faktoria "4 mila"

W Górach Krańca Świata - granica Ostmarku


Powiedzieć, że faktoria tętniła życiem, 16 Kaldezaita czwartego roku panowania cesarza Karla Franza I (2516 roku kalendarza Imperium) było może przesadą, ale powiedzmy, że panował dziś spory ruch.
Oczywiście pisząc spory ruch zastrzec trzeba, że dotyczył on głównie gospody "Pod tłusta gęsią", ale to zrozumiałe, wszak wypadał dziś Festag, o czym informował wielki napis umieszczony przed drzwiami szynku. Kto jak kto, ale gruby Kurt, właściciel nigdy nie omieszkał przypomnieć o tym mieszkańcom.

-----


Również i dziś krzątał się zapracowany pomimo wczesnej pory, bowiem w sali siedziało już kilku gości. Towarzystwo było rożne, jak to zazwyczaj zdarza się w zapomnianych przez Bogów dziurach, gdzieś na końcu świata, gdzie jedyną rozrywką jest możliwość upicia się, odwiedzenia burdelu madame Herty, gra w kości i bijatyka.
Niekoniecznie zresztą w tej kolejności.

Pod ściana siedziało trzech krasnoludów, sądząc z wyglądu poszukiwaczy cennych kruszców. Na ławie, stojącej pod oknem przycupnął jakiś przypominający ptaszysko jegomość w wysokim, wyraźnie pamiętającym lepsze czasy kapeluszu studiujący kilka kart rozłożonych przed nim.

Przy kominku, w którym na razie ledwo się tliło, dwóch pijanych już pomimo wczesnej pory drwali toczyło zawzięty spór, który z nich cieszy się większa przychylnością jakiejś Marty, czy Margarity.

No i oczywiście wy.
Grupa życiowych nieudaczników, usiłujących otrzymać się za wszelką cenę na powierzchni, nie gardzących żadnym zarobkiem (nawet jeśli "usługi" jakich od was żądano niebezpiecznie zbliżały się do ustępów jakie Imperialny Kodeks Prawny ujmował w takich paragrafach jak "zastraszanie, wymuszenia, groźby karalne, uszkodzenie ciała, nieuzasadnione użycie przemocy" i jeszcze kilkunastu innych).

Cóż jednak robić, człowiek (i nie tylko człowiek, dotyczy to wszak też innych ras) musi z czegoś żyć, a nie każdemu dane jest wybierać jak ma zarobić na kieliszek chleba.

Sama Faktoria była zbieraniną chat zbudowanych z solidnych bali ciągnących się wzdłuż "głównej ulicy" nazwanej przez jakiegoś dowcipnisia "Suchą" co leżało w jawnej sprzeczności z zalegająca ją warstwą błota pomieszanego z brudnym śniegiem.

Stały tu (po obu stronach ulicy) :
- stajnie
- magazyn paszy i opału
- sklep "Szwarc, mydło i powidło" halflinga Paula Buggersklieba
- kuźnia Harryego Pencroffta
- dom, a właściwie przybytek madame Herty "Pod Różą" (przekwitłą jak dodawali złośliwi)
- gospoda " Pod tłustą gęsią"
- kilka innych chałup wynajmowanych okresowo przez przyjezdnych kupców, poszukiwaczy złota i przygód, oraz podobna im hołotę. Ich właścicielem był krasnolud Snogar "w rzyci cię mam" Thorwaldson, posiadacz nieźle prosperującego magazynu z różnorakimi towarami, zajadły wróg i konkurent Paula.
- magazyny, gdzie gromadzono skórki zwierząt, żywność, napitki, wosk, smołę itp

Mieszkało tu też jeszcze kilku innych znaczących "obywateli" (w liczącej w sumie z tuzin stałych mieszkańców faktorii) ale na razie pomińmy ich osoby.

Sama osada otoczona była palisadą z czatownią nad jedyną wiodącą do środka bramą, wody dostarczała przepływająca obok rzeka Struga (a w zimie głęboka studnia), wkoło zaś piętrzyły się strome szczyty, pokryte teraz pierwszym spadłym śniegiem.





Lada moment powinni powrócić ze swych leśnych siedzib myśliwi i poszukiwacze, oczekiwano też na spóźniająca się w coś w tym roku ostatnią karawanę krasnoluda Groba Kulawego z zaopatrzeniem.


Tymczasem nieco wcześniej, gdzieś w cichej (choć strasznie zaśmieconej) dolinie

- Aprawo pacz !
Zapanowała przejmująca cisza.
- Powiedziałem aprawo pacz wy śmierdziele !
Chrząknięcie i nieśmiały głos :
- Eee.. co jest sierdżancie ?
- Co jest białoskórcu ?
- Nasze łoczy ? Coś z nimi jest nie tak ?
- Nie ! Nie, kaprawo ! Powiedziałem "aprawo pacz" ! Teraz stul pysk i APRAWO PACZ !
Cisza stała się jeszcze bardziej namacalna, spotęgowana dodatkowo bezruchem stojącego dwuszeregu. W końcu słychać ten sam nieśmiały głos.
- Ekh.. To znaczy gdzie ?
Świst powietrza i potężne, mlaszczące klaśnięcie.
- Tu !
Wyraźnie słychać dźwięk jakby ktoś obracał językiem w dziurze po wybitym kle.
- Taaa jest sierdżancie ! - dwadzieścia głów posłusznie obraca się w swą... lewą stronę.
- No to rozumiem - dobiega zadowolony głoś "sierdżanta" spoglądającego na swą prawą rękę.

- Wymarsz pokurcze !


Zapraszam do rekrutacji, do sesji rozgrywającej się gdzieś na terenach Gór Krańca Świata. Zasady będą się opierać na tych z podręcznika Warhammera II edycji, lecz na pewno nie ma mowy o kurczowym trzymaniu sie ich.

Mechanika będzie ograniczona do minimum, chodz raz na jakiś czas będę wymagał jednego czy dwóch rzutów. Postaci jednak tworzycie według podręcznika.

- potrzebuję 3 - 4 graczy rozpoczynajacych drugą profesję (macie w niej jednio rozwinięcie).
- muszą się znać choć z widzenia (fragmenty wspomnień z okoliczności poznania się, pijatyk i rozrób będziecie umieszczać w retrospekcjach podczas trwania sesji)
- nie nalezy przesadzać z dokładną historią postaci (do tego bedą słuzyć wspominki) bardziej interesuje mnie dlaczego znalezliście sie w "4 mili"
- nie muszą to być same typy "spod ciemnej gwiazdy", poszukiwacze przygód, czy włóczykije, postać zagubionego wśród tej hałastry "porządnego" obywatela może urozmaicić rozgrywkę
- nie musicie znać warhammera, pomogę przy tworzeniu postaci, jednak jeśli nie macie absolutnie pojecia na temat universum w jakim toczy sie gra wasza postać musi być przybyszem z daleka (skąd zastanowimy sie wspólnie)
- od graczy wymagam wspóltworzenia świata, tzn lokacji, NPCów itd
- odpisujecie raz na tydzień (wyjątkowo może sie zdarzyć że dwa)
- w razie mojej nieobecnosci oczekuję, że 'pociągniecie" sesje przez tydzień sami
- prosze nie bac się podejmowania decyzji co do pokierowania fabułą, jeśli się wahacie, czy robicie dobrze ingerujac w przebieg sesji, odpowiedz brzmi DOBRZE

Bodzcem do stworzenia rekrutacji była przygoda "Maruderzy Morgluma" zamieszczona w 1/96 MiM (i bodajze Grimuarze), jednak fabuła sesji opierać sie na niej bedzie w sposób baaardzo luzny, stad jej znajomośc nie jest tu żadną przeszkodą.

Na historie postaci oczekuję do przyszłego poniedziałku (16 lutego), proszę je kierować na PW. W razie pytań - gg to 629 98 55 lub angaro@tlen.pl

Pozdrawiam

 

Ostatnio edytowane przez Arango : 10-02-2009 o 19:19.
Arango jest offline