Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-03-2009, 12:49   #1
MigdaelETher
 
MigdaelETher's Avatar
 
[Changeling: The Dreaming] Sen Emmy

Changeling: The Dreaming - Sen Emmy





Lato zbliżało się wielkimi krokami, wraz z latem wakacje. Dni były coraz dłuższe i cieplejsze. Jak na flegmatyczne, angielskie standardy, zdecydowanie zbyt ciepłe. Przemierzający londyńskie ulice gentelmeni z teczkami, w zapiętych pod samą szyję, eleganckich koszulach, co chwila, ukradkiem ocierali pot z czoła. Leciwa matrona, wyprowadzająca na spacer swojego, ufryzowanego pupila dyszała ciężko, próbując nadążyć za przebierającą chudymi nóżkami psiną.

- Coco! Coco zwolnij! Bo mamusi dostanie zawału! - wysapała dama, poprawiając zlepione potem, tlenione, blond włosy.

Mała Emma przystanęła, z nieskrywaną fascynację utkwiła spojrzenie wielkich, niebieskich oczu w bladoróżowy opalacz i mały słomkowy kapelusik w który kochająca pańcia przyodziała Coco.

- No chodź kochanie, wiesz, że mamusia bardzo się śpieszy... - ponagliła matka, odciągając pochłoniętą obserwacją tego niesamowitego zjawiska dziewczynkę - W domu czeka już pewnie Edgar...oczywiście, jak go znam, nie odgrzał sobie obiadu...zaraz wróci ojciec...potem zakupy...tyle pracy... wyjazd.

Rwący potok słów, wypowiadanych przez kobietę wpadał jednym uchem dziewczynki a wylatywał drugim, dopiero słowo WYJAZD przykuło jej uwagę.

- Mamusiu, mamusiu, a gdzie w tym roku pojedziemy na wakacje? - zaszczebiotała uradowana Emma, podskakując przy tym radośnie, z tą charakterystyczną dla dzieci w pewnym wieku, nieskrępowaną żywiołowością.

Kobieta przystanęła, na jej twarzy zagościł grymas zniecierpliwienia.

- Emmi, już ci mówiłam jedziemy do Whitby, a teraz bądź grzeczna i zachowuj się. Ile razy mam ci powtarzać, mamusia bardzo się śpieszy. - nerwowym ruchem poprawiła zdobioną koralikami gumkę, która zsunęła się z jednego z płowych, cienkich ogonków, w jakie uczesane były włosy małej dziewczynki.



~


W domu, jak zwykle nudy. Emma siedziała w oknie tuląc do siebie Pana Georga, wielkiego puchatego, pluszowego misia. Na podjeździe mama rozmawiała przez telefon komórkowy, gestykulując żywiołowo. Znudzony czekaniem za kierownica ojciec nacisnął klakson.Sądząc po minie i ruchach wsiadającej do auta kobiety, jego zachowanie, jeszcze bardziej wyprowadziło ją z równowagi. Po chwili czerwony volkswagen zniknął na prowadzącej do centrum ulicy. Biedna mamusia, tak martwiła się ich wyjazdem. Emma nie do końca rozumiała po co robić zapasy zupek instant czy kupować mały, przenośny palnik turystyczny. Przecież obojętnie gdzie by to całe Whitby było, muszą tam mieć sklepy ze słodyczami i cukiernie. Bo cóż więcej potrzeba na obiad siedmiolatce niż kilka gałek lodów truskawkowych i tabliczki czekolady z orzechami? No na pewno nie brokułów czy szpinaku. Dziewczynka z westchnieniem zsunęła się z parapetu.

- Co takiego Panie Georg? - z błyskiem w niebieskich oczach, dziewczynka uśmiechnęła się do swego pluszowego kompana.



- Tak to doskonały pomysł! Chodźmy odwiedzić Edgara! - z entuzjazmem przystała na tylko sobie słyszalną propozycję misia.

Pokój Edgara, starszego brata Eminelki, jak zwykli nazywać dziewczynkę członkowie rodziny, znajdował na końcu korytarza. Na solidnych dębowych drzwiach wisiała plakietka, stylizowana na rycerską tarczę z wymalowanym czarną farbą imieniem Egdar.
Dziewczynka podeszła na paluszkach, z nabożnym wręcz szacunkiem, cichutko uchyliła drzwi. Gdyby mała Emma, podobnie jak jej starszy brat była zamkniętym w ludzkiej powłoce prastarym, magicznym duchem, Odmieńcem zamiast pokrytych plakatami zespołów rockowych i słynnych sportowców ścian pokoju, zobaczyłaby wielką, tajemniczą dziuplę. Wijące się pnącza pokryte delikatnymi, zielonymi listkami i pachnącymi słodko, różowymi kwiatami, zdobiły wejście do tego zaczarowanego świata snów i marzeń. Zamiast niezbyt czystego okna z kremową roletą, jej oczy ucieszyłby wielobarwny witraż, rzucający na pokrytą soczystą trawą podłogę kolorowe zajączki. Natomiast jej brat, okazałby się wielkim trollem o lekko zielonkawej skórze z sięgającymi do ramion, srebrnymi włosami. Komputer w który siedział wpatrzony natomiast wielkim bladoróżowym, pulsującym ciepłym światłem kryształem. Niestety, Emma była tylko zwykłą dziewczynką. Jedyne co w tym i tamtym świecie pozostawało takie samo, to zdjęcie szczupłej, jasnowłosej dziewczyny widoczne na ekranie komputera.
Pochłonięty wspomnieniami z ostatniej, nieudanej randki Edgar nawet nie zauważył kiedy dziewczynka wślizgnęła się do pokoju. Biedaczysko, po raz kolejny przeżywał to jak swoimi, wielkim, trollowymi łapami zmiażdżył niewielką filiżankę espresso i zaplamił nowy, biały sweterek Bianki. Po czymś takim klasowa królowa piękności z pewnością nie da się namówić na kolejne spotkanie, o wspólnym pójściu na potańcówkę, organizowaną z okazji zakończenia roku szkolnego, nie wspominając. Do tego jeszcze rodzice uparli się, żeby jak co roku, całą rodziną wyjechali na wspólne wakacje, na jakieś zadupie. Co powie Johnowi i Tomowi, którzy od miesięcy palują wspólny wypad do wuja Toma do Szkocji, który ma ich nauczyć jeździć konno i polować...

- Hej Edgar. Co robisz? Kto to? Pobawisz się ze mną i Panem Gorgem? - słodziutki, lekko sepleniący głosik młodszej siostry oderwał chłopaka od kontemplacji, jakże ważnych dla niego w tej chwili problemów.
 
__________________
Zagrypiona...dogorywająca:(

Ostatnio edytowane przez MigdaelETher : 10-10-2009 o 13:30.
MigdaelETher jest offline