Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02-04-2009, 17:35   #4
Sulfur
 
Sulfur's Avatar
 
W oddali zamigotał niewyraźnie zarys miasta kurczowo przylegającego do górskiego masywu. Gdzieś, w asyście nocy zawodziło dzikie zwierzę. Oswojone, domowe psy powoli przyłączały się do swojego leśnego krewniaka. Rozpoczynały koncert niosący ze sobą kilka wiadomości i jedno przesłanie: Niech zaczną się łowy!

Dech powoli zamierał w piersi, by po chwili znowu poderwać się w szaleńczym ostatnim wysiłku. W tyle, pomiędzy czarnymi pniami drzew, błyskały czerwone ślepia. Nie miał pojęcia jakim cudem udało mu się dobiec tak daleko, ale czuł, że od tego zależy wszystko. Dosłownie.

Wiedział, że ma jakieś 2 minuty przewagi. Niecałe. Biegł starając nie myśleć się o tym co rozwścieczony warg zrobić może z człowiekiem uzbrojonym tylko w krótki sztylet. Przed nim błyskały światła setek okien Białego Miasta.

Nie oglądał się za siebie. Mimo to niemal czuł silną woń krwi. Zarówno tej ludzkiej jak i orkowej. Zamordowali wszystkich. Całą wielką strażnicę. On uciekał. Ale miał tylko dwie nogi. One dwa raz więcej. Powaliły go na ziemię i wgryzły się okrytą czarnym płaszczem szyję. W mroku nocy dało się słyszeć złowrogie warczenie. Bestie Saurona pierwszy raz od niepamiętnych czasów zapuściły się tak daleko na zachód.

***

- Wybaczcie, że nie żegnają was tłumy, nie grają fanfary, ulice nie usiane są barwnym kwieciem – barczysty mężczyzna o zmęczonej twarzy mówił cicho i szybko. – Nie martwcie się jednak. Nie pytajcie się co lud może zrobić dla was, tylko co wy możecie uczynić dla niego.

Poważne słowa, pod dachem czarnego nieba, zabrzmiały niemal złowieszczo. Mała grupka uzbrojonych żołnierzy w milczeniu wpatrywała się w kapitana Faramira.

- Zaraz powinniście wyruszyć. Ithilien aż wrze od sług nieprzyjaciela. Szansę na działanie z zaskoczenia będziecie mieli tylko nocą. I pamiętajcie. Waszym celem jest wódz Hardrimów. Tylko on. Zabijajcie tylko w ostateczności. Zależy nam na dyskrecji. Jeżeli już zdarzyłby się trup, dokładnie schowajcie ciało. Powodzenia ruszajcie.

Odeszli. W ciszy i spokoju. Byli profesjonalistami. Przyzwyczaili się do tego, że wysyłano ich tam, gdzie sytuacja wydawała się skrajnie beznadziejna.



***

Witajcie Szanowni Potencjalni Gracze.

Już wyjaśniam dziwne zjawisko rekrutacji w rekrutacji. Są trzy powody:
- zostałem mianowany drugim MG
- skład graczy rozsypał się i wychodzi na to, że nie mam nikogo z kim mógłbym zagrać
- nie chciałem zakładać oddzielnej rekrutacji do tej samej sesji.

Co do samej fabuły.

Poprzedni gracze, drużyna Rangerów, zginęli w nieprzyjemnych okolicznościach obrony jednej ze strażnic, nazwanych tymi mniejszej wagi strategicznej. Do lasów Ithilien wysłana zostaje drużyna wyszkolonych żołnierzy, których jedynym zadaniem jest zdezorganizowanie napierających od wschodu Hardrimów.

Sesja rozpoczyna się tydzień po masakrze w strażnicy.

Karta postaci.

Imię:
Przydomek: (niekoniecznie)
Wzrost:
Kolor oczu i włosów:
Ulubiony rodzaj broni (+1 do udanego używania tej broni)
Podstawowe wyposażenie:
Historia:

Pamiętajcie, że jesteście elitarną grupą. Nie żałujcie sobie tedy ani broni, ani wyposażenia wszelkiego. Historia ma być zróżnicowana, dopracowana, nie będę czytał czegoś w rodzaju: "xxx wychował się w xxx, teraz jest dorosły. Koniec". Mile widziane "więzi" (na tyle gorące na ile pozwala na to fach) pomiędzy postaciami.

Ogólnie.

Poszukuję czterech graczy, którzy nie zrezygnują po tygodniu gry. Częstotliwość odpisywania na posty MG post/tydzień. Gramy w systemie opracowanym przez Arsene. Bliżej można przyjrzeć mu się tu Rekrutacja ([Autorski] LotR: Ithilien)

Link do sesji: Sesja
Link do komentarzy: Komentarze

Rekrutacja potrwa do 12 kwietnia.
 
Sulfur jest offline