Serie sesji Deadlands
Gracz1:Facet, gra nieco wrednego szybko wkurzającego się koleśia, jest ogólnie szybki do spluwy
Gracz2: kobieta, ze wsi, ale wyrosłą na bohaterkę i łowczynię nagród
MG: Ja, ciągnacy ten cały burdel
Początek sesji, rozkładamy się szukamy kart itp. Nagle ze zdumieniem pytam się gdzie są kości! Szukamy dobre 10 minut. W pewnym momencie G1 mówi
-No tak, kosci zostały zjedzone
Chwile potem znalezliśmy kości.
Podczas gry:
Gracze <a raczej gracz> wpakowali się w pilnowanie kradzionej nitrogliceryny. Pewien jegomość z labiryntu zgodził się sprzedwać komuś kradziony towar, ale prowizja wynosiła 80%

.
Pilnować skrzynki mieli w pewnym domku, obok pewnej kopalni, gdzie zgineła z wyziębienia dawna właścicielka <zarówno domu i kopalni>. Inni ludzie twierdzą że kiedy przyszli tam pod wieczór sprawdzić co z kobietą, pewna szfa zaczeła się trząśc. Ten fakt urósł do stwierdzenia że w domu straszy. Gracz znał tą historię.
NPC:Właśnie kupiłem ten dom [wachluje się umową], a ty tam będziesz pilnował
G1: Co??? TEn dom?! Ale tam...
NPC[wrednie się uśmiecham]:Ale chyba nie boisz się duchów?
Wspólna noc w domu 9 dni pózniej, kiedy to mają pilnować pewnej dziwki. Na tą dziwkę poluje pewnien morderca. Noc, 2 panny leżą w łózku, G1 pilnuje.
Kilka hałasów, w koncu mówię do G2, "Dziwka obok ciebie..." Nie wytrzymaliśmy, minutowa przerwa w graniu.