Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-02-2006, 22:38   #2
Malekith
 
Malekith's Avatar
 
Reputacja: 224 Malekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie cośMalekith ma w sobie coś
"Nie jest dobrze" pomyślał Jerran widząc niepokojące odczyty czujników. Nigdy jeszcze nie był w podobnej sytuacji. "Kira by wiedziała co robić" przemknęło mu ponownie przez myśl. Ale wiedział, że nie czas na rozmyślania o przeszłości. Trzeba było działać, szybko!
Rozpaczliwie próbował odzyskać kontrolę nad sterami. "Tylko spokojnie, tylko spokojnie" powtarzał w duchu. Spojrzał na odczyt energii. Nerwowo stuknął w ekran.
- Dalej kur**! - warknął - Nie rób mi tego!
Silniki zdechły a osłon prawie nie było. "Co robić, co robić..." Myśli szalały w jego głowie. Rzadko się denerwował, jednak nigdy wcześniej coś takiego mu się nie zdarzyło. Adrenalina dała mu mocnego kopa a serce biło jak oszalałe. Spojrzał na Berry. Dziewczyna nie wyglądała, jakby potrafiła zapanować nad sytuacją. Mimo wszystko była kapitanem. Ale rozumiał to. Była młoda. On będąc w jej wieku w podobnej sytuacji już by dawno narobił w gacie.
- Michio! Hektor! - wrzasnął do interkomu - Zostawcie działa w spokoju i złapcie się czegoś! Koth! Przekieruj całą energię z systemów uzbrojenia do osłon! Daj też co się da do silników manewrowych.
Próbował odszukać jakieś miejsce w atmosferze, gdzie wyładowania i prądy byłyby najsłabsze. Ale czujniki zgłupiały. Po wejściu w atmosferę pewnie i tak szlag je trafi.
- Kur**! - warknął znowu - Berry, pilnuj abyśmy nie zaczęli się kręcić. Zajmę się utrzymaniem jak najmniejszego kąta opadania.
"O ile tą kupą złomu da się jeszcze manewrować..." dokończył w myślach. Gdyby wierzył w jakichś bogów, pewnie by się do nich pomodlił. Ale nie wierzył w nic takiego...
 
Malekith jest offline