| 4 czerwiec 2022, 14:40, Wałbrzych, Dziura, wiadukt Teków
Tek pokręcił głową i powiedził coś szczekliwym głosem. Pikawa niewiele z tego zrozumiał. Tek powtórzył, a potem powiedział krótko:
- Nein, herr Pykawa.
Pikawa wzruszył ramionami, wyciągnął UTK i przelał Tekom odpowiednia kwotę. Miał broń, teraz musiał jeszcze z nią wrócić do domu. W tym momencie zadzwonił jego telefon, to Malutki:
- Tower cię wzywa, wracaj szybko, coś się szykuje! Szybko!!
[user=1476, 1251]Napisz dokładnie ile giwer kupiłeś, daj znać Kamelowi, by kaskę odpisał.[/user] 4 czerwiec 2022, 14:35, Wałbrzych, Dziura, siedziba Tasmanów
Brak wszczepów sprawiał, ze ręcznie musiał obsługiwać smartgogle. Puknął opuszkiem palca w panel obsługi i powiódł paznokciem po ekranie dotykowym usytuowanym na skroni, mały kuror przemknął w polu widzenia Specnaza. Dominik puknął w ekran, włączając opcję zoom. Obraz przed jego oczami pobiegł naprzód. Specnaz zawsze wtedy czuł się jakby leciał. Powiększenie w smartgoglach wynosiło x40. A więc te niepełne dwa kilometry zmalały do bagatela 50 metrów. Teraz widział dokładnie. To nie dym albo nie tylko dym, w zasadzie to pył. Coś takiego Specnaz widzial rok temu, jak wyjebał się stara kamienica przy Rynku. Pyłem rzuciło na 40 metrów. Ale tu było tego pyło duzo, dużo więcej. Patrzył jeszcze przez chwilę, a potem zawołal z wieży do siwego, który trenował złożenia z bejzbolem:
- Hej Siwy! Nie wiesz co ten dzwon tak wali? Odwiedzałeś księdza Marka parę dni temu. Nie wspomniał coś?
Siwy przyłożył dłoń do oczu i spojrzał w górę:
- Ni chuja, Specnaz, ale on tak zawsze jak się coś stanie! Może chodzi o ten dym?!
W tej samej chwili przed pałacyk wjechał wóz z Malcikiem i Mongołem, którzy spokojnie wysiedli z kabiny i podeszli do zaniepokojonego Towera:
- Jebło...
- ... na Nowym...
- ... Mieście...
Nadawali jeden przez drugiego.
- domy zwaliły...
- się...
- ... jak domki z kart...
-... Dziwne, kur...
- ...wa, Tower, nie?
Ech, oni rozumieli się bez słów i tak też funkcjonowali.
Zapadła cisza, absolutna. Dzwon wreszcie umilkł. Tylko wiatr gwizdał niespokojnie w ruinach Dziury. Słońce przypiekało od paru godzin. Było gorąco. Bardzo. |