| | 4 czerwiec 2022, 15:00, Wałbrzych, Dziura, siedziba Tasmanów
Malutki wziął do ręki palmtopa i pisakiem wypisywał na aktywnym ekranie sprzęt, który Malcik z Mongołem przywieźli z placu Tuwima. A trochę tego było. Tymczasem bohaterowie z 2i1/2 tonówki siedzieli na schodkach zrujnowanego pałacyku i raczyli się wraz z roześmianym Specnazem kupionym czeskim browarem. Atmosfera byłą niemal sielankowa. Specnaz co chwila odstawiał puszkę i sprawdzał sprzęt, coś gryzmolił, rysował plan defensywy, ogólnie mówiąc kombinował. W pewnej chwili podszedł do niego Malutki:
- Ten Spike, o którego pytałeś, ten z którego wymontowałem zapalnik. Hmm, upłynniłem ładunek, znaczy sprzedałem za oprogramowanie do analizatora atmosfery... tani o było - patrz przepraszająco, - Ale spoko, coś jeszcze wymyślę. Na razie masz tu zapalnik, pokombinowałem z nim. Możesz szeregowo podłączyć bombki. Wszystkie osiem wysadzić na raz, po kolei z opóźnieniem na każdą od 1-4 sekund, możesz wysadzać wybrane bombki, jak sobie zechcesz. Ponadto kup do nich wykrywacze ruchu, takie małe kurestwa o zasięgu minimalnym. Mogą być te wietnamskie cacka za 10 PLN sztuka. Wpierdol p jednym do bombki, pokażę jak i masz zapalnik zbliżeniowy. Silne te twoje wyjebadła? - wskazał na pipebomba. - aha, Cały system defensywy kontroluje taki panelik. Dobrze widzisz, to komóra EBMu sprzed trzech lat, trochę przeprogramowana, teraz nią wszystko ustawiasz. Aha zostawiłem jedną gierkę w tym czymś, Sapera. Tylko się kurwa nie pomyl.
Tower zagonił w końcu Malcika i Mongoła do roboty. Razem rozładowali blachy i cały stuff. Zmachali się przy tym nieźle, ale w dobrej atmosferze skończyli robotę, rejestrując, że coraz więcej osób wokół pałacu obserwuje ich z ciekawością. Sąsiedzi, mieszkańcy okolicznych ruder, którzy czuli respekt wobec Tasmanów, ale jednocześnie lubili młodych chłopaków, któzy potrafili ich obronić przed obcymi (wedle słów Siwego: "Tylko my możemy napierdalać naszych meneli"). Co odważniejsi pozdrowili młodych gangerów.
Skończyli 2 godziny później. Upał zelżał, delikatny wietrzyk chłodził ich ciała i gorące głowy. Specnaz nadal obmyślał plan obrony, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że żadna obrona nie powstrzyma zdesperowanego i dobrze uzbrojonego przeciwnika przeciwnika. Dzikim podpadli, zabili kilku z nich. A za śmierć płaci się śmiercią. Musieli o tym pamiętać. Ich siłą było ich zdecydowanie i mobilność, nie ufortyfikowana ruina pałacyku.
Tymczasem Tołdi ponownie zanurzył się w cudowny i niezbadany świat Sieci, świat doznań ekstremalnych, maksymalnych, które swoją istotą przenikały każdą komórkę ciała chłopca. Niemal ujął w dłonie linie utkane z danych. Specjalistyczne oprogramowanie zalewało go falami danych, które filtrowały wspomagające go demony. Zlał się w jedno ze swoim dekiem, nowoczesnym IEC CombatBio v.4. Nowoczesny bioprocesor w cudowny sposób współpracował z mózgiem chłopaka. W ulamku sekundy odnalazł ścieżkę, która mogła doprowadzić go do danych. Dopadł LDLa i rzucił się w sztolnię, którą przedostał się poziom niżej. To już nie była płaszczyzna publiczna, lecz strzeżony poziom biznesowy. Strzeżony, lecz niuestarannie, Tołdi odpalił program maskujący, który nadpisał jego IPa fałszywym szeregowego pracownika SovOil w Warszawie. Teraz na spokojnie zaczął szukać. Listy przewozowe, nagrania kamer z głównych dróg wałbrzyskich, sprawdził bazę pojazdów IG Fahrben, z której dowiedział się, że na co dzień niemiecka korporacja używa jednego modelu ciężkiego , opancerzonego ciągnika siodłowego - Skania FX101. Wrócił do nagrań z kamer i puścił je przez swój program komparatystyczny. Być moze odnajdzie Skanię. W tym czasie sprawdził dane gospodarcze z rynku komputerowego. Kto i gdzie zamówił potrzbene im maszyny. Co jakiś czas zrzucał dane do schowka. Wtedy jeden z demonów dał mu znać, że program komparatysczny coś znalazł. Zrzucił film do schowka i wreszcie wylogował się. W Sieci był 8 minut, czuł się wydrenowany, lecz odtworzył film. Minutę później gnał do góry wrzeszcząc jak opętany:
- Tower! Specnaz! Kurwa! Chłopaki!!! Szybko!!!! |