Torin i Gerda weszli do "Ognistego" zostawiając mieścinkę z jej ulicą i wieczorną atmosferą za sobą. W zajeździe nie zmieniło się nic od momentu, gdy jedliście obiad. Te same drewniane stoły, te same zakurzone zakamarki oraz wiszące wszędzie na ścianach rogi.

Widać, że jeden ze stołów jest zajęty przez grupkę ludzi wyglądających na kupców. Zajęci się rozprawianiem o stadzie bydła oraz o podziale złota za jego transport.