| Torin
-Ruiny? To musi być niezwykłe miejsce.-zagadnął. Choć przeszedł się po miasteczku, jakoś nie miał okazji tam trafić.-No, mamy księżniczkę, to i ruiny pewnie zamku jakowego-uśmiechnął się.
Gdy weszli do izby, poczekał, aż Gerda, upomni się o wodę. Od niechcenia przyglądał się kupcom siedzącym nieopodal.
-Piękne macie miasto panie-powiedział w końcu, gdy dziewczyna skończyła-niby tak małe, a jednak jest wszystko co do szczęścia potrzeba. Intrygują mnie ruiny, choć żem je tylko z daleka zobaczył. To baszta jakowaś? I wybacz mi zuchwałość, ale choć stara i zburzona, solidna się wydaje. Widać, że robota wprawnych budowniczych. |