| Dieter Rotkirsch
Rozmawiając z Zieleńszą Dieter czuł się raźniej. Zapomniał już o dziwnym incydencie z kupcem w "Ognistym" i wesoło wspominał okres spędzony w Jetrung. Rzeczywiście chyba spotkali się wcześniej, Dieter doskonale pamiętał tamto feralne zdarzenie, kiedy zielarka i jej pomocnica próbowali ratować młodego pasterza.
***
- Trzymaj go! Trzymaj ! - Łysy, rosły mężczyzna wyciągnął z żaru żelazo do piętnowania bydła. Obok, w pętach stał olbrzymi buhaj, liny trzeszczały, a z oczu zwierzęcia biło szaleństwo i strach. Pilnowało go sześciu parobków, którzy mimo obycia z bydłem spoglądali na byka z respetem.
***
Dieter zobaczył na straganie słodkie ciastka, sprzedawane przez pulchną kobiecinę w białym czepcu. Był w doskonałym nastroju i miał ochotę na jedno lub dwa.
- Zaczekaj no chwilę - powiedział do Zieleńszej i podszedł do straganu. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął kilka monet.
*** Sssssssss........ swądowi palonej skóry i sierści towarzyszył paskudny ryk buhaja, który rzucał się z bólu. Nagle oczy jednego z parobków rozszerzyły się - włókno po włóknie pękała jedna z lin... Trzask!
***
- Psze pani, takie kruche ciastko, co takim słodkim czymś polane bym chciał. Dwa znaczy się. -
Uśmiechnięta kobieta sięgnęła po ciastka i podała dwa Dieterowi
***
Buhaj zerwał się i pędził ulicami Heideck. Ludzie uciekali mu z drogi, wiele straganów zostało rozbitych przez rozszalałą furię. Parobkowie i ich szef gnali za nim ile sił w nogach.
***
- Dziękuję psze pani, na pewno byndą pszepyszne. - Dieter odwrócił się i pomachał Zieleńszej. - Już idę! - Zobaczył jej uśmiech i ruszył ku niej.
I wtedy olbrzymi byk wpadł w uliczkę. Pędził środkiem nie zwracając uwagi na nic.
Ciastka upadły na ziemię.
Dieter rzucił się do przodu i odepchnął niczego nieświadoma Zieleńszą z drogi buhaja. Upadła bezpiecznie, pomiędzy marchew i kapustę na straganie naprzeciw.
Ale gdy byk przebiegł i kurz opadł Dieter leżał bez ducha. |