| Paweł ma chyba rację. Nie możemy mu pomóc. A już na pewno nie targając go przez las. Większa szansa, że on przeżyje jeśli ruszymy niezwłocznie do jaskini. Mówiłem wam, że prowadzi tam ścieżka wydeptana przez ludzi. To znaczy, że gdzieś w okolicy jacyś ludzie są. Jeśli ich znajdziemy może oni mu pomogą, my nie jesteśmy w stanie. Musimy pomóc tym którzy żyją. O nim myślcie jakby już był martwy. ostatnie zdanie Tomek wypowiedział jakby ze smutkiem. Widać po jego oczach, że to dla niego trudna decyzja i wie, że długo nie będzie mógł spać dręczony świadomością, że to nie są jeszcze zwłoki, że zostawia człowieka na pewna śmierć. Jaka jest szansa, że kogoś spotkają i przypadkowo będzie tam lekarz z ekwipunkiem? Te wszystkie myśli przebiegały po jego twarzy, ale dominowała jedna. Zaczął sobie wreszcie uświadamiać w jakiej są sytuacji. W oczach miał zwyczajny, ludzki strach. Strach przed śmiercią, przed końcem życia. Wiedział, że nadszedł czas próby kiedy każdy musi zacząć dbać o siebie. W tym planie nie ma miejsca na ratowanie umierających. Po chwili Tomek otrząsnął się z zadumy. Lekko drżącymi rękami wyjął papierosa z kieszeni jednak zaraz ze złością rzucił nim o ziemię. Szlag, mokre. Zbieramy się, zabieramy nasze graty, które uda się zebrać, trochę drewna bo nie wiemy ile zdążymy go nazbierać koło jaskini i idziemy. Szkoda czasu... A poza tym gównianie się czuje patrząc na niego. Rzucił spoglądając w stronę pilota i zabierając się za zbieranie z ziemi tej garstki drewna jaka leżała przygotowana koło ognia. |