| Ruszyliście. Przedzieraliście się cały dzień przez gęstwinę, ale Xoinl zdawał się orientować przez cały czas nad wyraz dobrze w terenie. Po drodze zrobiliście kilka razy przerwę na jedzenie - wówczas barhar gdzieś znikał w gęstwinach, i pojawiał się po jakimś czasie. Kiedy wreszcie, dość przemęczeni, docieracie na miejsce, waszym oczom ukazuje się duże wejście do jaskini. To tutaj - rzekł barhar, i wprowadził was do środka. Mieliście dziwne wrażenie, że ktoś was obserwuje w ciemnościach, a nawet być może śledzi? Jednak rozglądaliście się, nadstawialiście uszu, ale nic nie dostrzegliście.
Wreszcie barhar zapalił słabą pochodnię. Prowadził was po skomplikowanych korytarzach w jaskini, wydawał się je znać dobrze. Od lat studiowałem tą mapę - wyjaśnił.
W końcu chyba dotarliście do miejsca przeznaczenia - jakaś obszerna grota z kilkoma zakamarkami. Xoinl powiedział wam, żebyście tu poczekali, po czym wszedł do jednego z takich zakamarków. Czekaliście, czekaliście... i za wami zamknęło się przejście z hukiem. Podbiegliście do niego szybko - potężny głaz zagradzał drogę, nawet w czwórkę nie dacie rady go podnieść. I wtedy za plecami usłyszeliście głos Xoinla... ale jakiś inny, odmieniony. Taaaak! Moja moc powraca!... Witajcie w moim przybytku. Naprawdę nie nazywam się Xoinl. Jestem demonem - to wam są potrzebne imiona. - kształt barhara się rozmywał, zaczął płonąć coraz mocniejszym czerwonym światłem, stawał się coraz bardziej niematerialny, by wreszcie przybrać demoniczne rysy i niematerialną postać. Nikt nie lubi być więziony, ja też nie! Ale jak pomożecie mi, to i ja wam pomogę. Niestety, zostałem tu uwięziony, i potrzebuję mocy, aby wrócić. Duuużo mocy. Musicie przystać na moją propozycję - inaczej zostaniecie tu już na wieki! Aha, i nie trudźcie się, na pewno nie wyjdziecie, a wasze ataki na mnie nic nie zdziałają. Jeśli dobrze rozejrzycie się po sąsiednich pomieszczeniach, to zobaczycie, że byli tacy, którzy się opierali. Ich trupy nic wam nie powiedzą, a zarazem powiedzą wszystko. - roześmiał się demon, który był Xoinlem. Niech cię diabli! - usłyszeliście z ciemności kobiecy głos. Elfka Aquade tu była! Ale jak? Musiała się ukrywać najwyraźniej w cieniu... Wyszła z mroku i podeszła w waszą stronę, w dalszym ciągu obserwując demona. A kogo ja widzę! Elfy nie są tu częstymi gośćmi, a dziś takie szczęście, że aż dwóch się znalazło. - ucieszył się demon - Bardzo dobrze! A teraz moje warunki: mogę spełnić wasze życzenie - ale wy będziecie musieli spełnić moje! Wy pierwsi mówicie, ale moje będzie adekwatne do waszego. Myślę, że to uczciwe, i każdy będzie zadowolony. Ale jeśli niespełnicie mojego życzenia, możecie być pewni, że będę was ścigał całą wieczność - a możecie mi wierzyć, nie jestem śmiertelny, jak wy!... Który pierwszy wymawia swe życzenie, hmm? |