Ogólnie nie oglądam filmów, które swym poziomem obrażają widza... Może w Ameryce uchodzi za dobry, ale ja czułem się nim zdegustowany. Autentycznie. Pomijam go milczeniem. Jeśli chodzi o "jedynkę" - tak jak napisał 8Draco8 - niezbyt ambitny, ale przynajmniej Vin był ok. Takie oglądadełko

z kumplami i sporą ilością złocistego trunku.