Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-03-2010, 16:37   #7
Minty
 
Minty's Avatar
 
Reputacja: 133 Minty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znanyMinty wkrótce będzie znany
Jeżeli istniał jakiś zbiór rzeczy, bez czego Yetaala czu się źle, na pewno otwierał go miecz świetlny. Twi'lek zdawał sobie oczywiście sprawę z tego, że walka to nie wszystko, oraz z tego, że i bez miecza nie jest łatwym przeciwnikiem, jednak broń zawsze dodawała mu otuchy, a walka... Yetaala lubił walczyć. Cudowny taniec dwóch kling świetlnych, siła, zręczność i skupienie. Całkowite oczyszczenie umysłu i poddanie się zmysłom, instynktom i mocy.
Jeszcze podczas szkolenia bardzo oczekiwał treningów walki, czasami zaniedbując przez to inne nauki jedi, jednak nigdy nie stał się więźniem adrenaliny, honoru i... namiętności.
Walka była jedyną prawdziwą namiętnością jedi. Jedynym takim czystym uczuciem, nieskrępowanym niczym wulkanem emocji.
A śmierć? Zabijanie? Pozbawianie istot życia nigdy nie sprawiało przyjemności Twil'ekowi. Starał się o tym szybko zapominać.
Obyśmy nie musieli się bronić.

Przez umysł przeleciała Twi'lekowi myśl, aby dokładniej poznać intencję kapitana, jednak jego słowa zupełnie wykluczyły ten pomysł.
- Prosiłbym abyś nie próbował czytać moich myśli, to nieuprzejme. Chciałbym też wiedzieć kto was szkolił w posługiwaniu się magią?
Mistrzyni zawsze o krok dalej... Pomyślał Yet. Zawsze gotowa pierwsza zaryzykować, przebadać grunt.

Panorama za oknem nie przedstawiała się szczególnie niecodziennie. Podczas swych podróży po galaktyce Yet widział już dziwniejsze miejsca. Jednak nie było to miejsce bezpieczne. Wszytko, co nieznane jest niebezpieczne. Lepiej trwać w takim przekonaniu, o ile w ogóle chce się żyć.
- Kapitanie, zapewniamy, że znaleźliśmy się tutaj zupełnie przypadkowo i że z największym zaangażowaniem udzielimy panu każdej pomocy w ustaleniu tego, jak się tutaj znaleźliśmy. - Yet stwierdził, że nie może tak stać w milczeniu, przypominając bardziej pomnik, niż padawana.
Po wypowiedzeniu tych słów Yetaala chwile wpatrywał się w twarz swej mistrzyni, jakby pytając "Co myślisz?". Niczego nie można było być pewnym. Kapitan Tarko jak na razie był miły i uprzejmy, ale kto wie, co stanie się za godzinę? Co odkryją tutejsi mechanicy? Co jeszcze pozmieniało się na ich statku, odkąd opuścili Mytus VII? Trzeba być gotowym na wszystko.

Póki co, nie trzeba było się zbędnie frapować. Jeszcze nie. Yetaala postanowił spędzić ten dzień na medytacji. Może moc powie mu coś o tym miejscu. O ile oczywiście nie stanie się nic nieprzewidzianego.
 
Minty jest offline