Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 15-09-2010, 12:18   #4
brody
Konto usunięte
 
Reputacja: 2548 brody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputacjębrody ma wspaniałą reputację
Przed oczami Jakowlewa sunęły długie słupki danych. Monotonne wykazy zużycia wody, paliwa, artykułów spożywczych. Peter niczym automat wypełniał formularze zamówień i zatwierdzał je wręcz bez zastanowienia. Jego myśli od kilku dni błądziły w zupełnie innym kierunku. W myślach widział precyzyjny kształt oraz fakturę nowej rzeźby. Nie cały tydzień temu miał okazję pojechać na partol wraz z korporacyjnymi ochroniarzami. Fakt, że wycieczka ta kosztował go dość sporo, ale dla Jakowlewa była to bardzo intratna inwestycja. Peter był chyba jedynym człowiekiem, który był gotów zapłacić za możliwość wyjścia z bezpiecznej bazy. Każdy pracownik korporacji Vitella traktował wyjścia na zewnątrz jako zło konieczne, a tym bardziej w środku zimy.
Tylko Jakowlew był na tyle szalony, aby robić to dobrowolnie i z wielką ochotą. Jego pasja i zafascynowanie krajobrazem Ymir, była powszechnie znana. Nie budziła jednak takiego zainteresowania i podziwu jak na Ziemii. Jedyną osobą, która potrafiła docenić sztukę tworzoną przez Jakowlewa była Tim Nolan, technik komputerowy, którego poznał gdy zepsuła mu się wirtualna paleta. Cała reszta pracowników patrzy na Petera jako na nieszkodliwego szaleńca, którego depresja zimowa objawia się właśnie w taki specyficzny sposób.
- Jakowlew – z zamyślenia wyrwał go głos Wardena, szefa logistyków – Jakowlew – powtórzył nieco głośniej.
Peter obrócił się i spojrzał na przełożonego błędnym wzrokiem.
- Nic ci nie jest. Stoisz tak od godziny. Na dodatek leci ci krew z nosa.
Peter rozejrzał się wokół. Faktycznie, wszystkie wydrukowane raporty zostały zalane krwią. Mężczyzna wytarł nos dłonią, a następnie kawałkami szmatki zaczął oczyszczać wydruki.
- Jakowlew – Warden nie ustępował. Stan zdrowia podwładnego najwyraźniej nie był mu obojętny. Depresja zimowa tego roku zaczęła dość obficie zbierać swoje krwawe żniwo – Idź się połóż. Nie wyglądasz najlepiej.
- Nic mi nie jest szefie - odparł Jakowlew wkładając oczyszczone raporty do odpowiednich kopert.
- Dobrze ci radzę, idź się połóż i odpocznij. Prześpij się, albo idź walnij kielicha. Ze zdrowiem nie ma żartów, sam dobrze o tym wiesz. Czytałeś raporty.
- Tak, tak. Może ma pan rację. Pójdę się przespać - odparł Peter myśląc ciągle o nowym wspaniałej rzeźbie, której obraz wypalił się w jego umyśle dzięki wycieczce z przed tygodnia.

Idąc korytarzem Jakowlew cieszył się z tego zaskakującego wolnego. Nie mógł się już doczekać momentu, kiedy założy rękawice i zacznie modelować kształt olbrzymiej góry, którą widział. Formowanie jej stoków i szczytów oraz oddanie atmosfery grozy jakie przywoływał jej widok, będzie nie lada wyzwaniem. Panujący teraz mrok jeszcze potęgował uczucie przerażenia i tajemnicy i Jakowlew wiedział, że czekają go godziny żmudnej pracy przy palecie. Praca ta przynosiła mu jednak o wiele więcej satysfakcji niż jakakolwiek inna.
Gdy dotarł do swojej kwatery zamknął drzwi, usiadł na łóżku i zamknął oczy. Spokój jaki panował był balsamem na jego duszę, górnicy na szczęście jeszcze nie wrócili z pierwszej zmiany i tylko szalał w przewodach wentylacyjnych.
- Właśnie wiatr - Jakowlew zerwał się na równe nogi i wyciągnął z biurka paletę - Jak uwiecznić ten szaleńczy wiatr.
Założył rękawice do modelowania i zaczął profilować kształt potężnej góry.
 
__________________
Konto usunięte na prośbę użytkownika.
brody jest offline