| Jerran Korr
Pilot ze zdziwieniem obserwował sylwetkę Koth'a wynurzającą się z wody, zaledwie kilka kroków od niego. W tym samym czasie usłyszał krzyk Hine'a. Błyskawicznie się odwrócił i oniemiał. Chmara jaszczuropodobnych istot spadała z góry. Wybiegały z norek w zboczu, po którym właśnie zeszli. Kilka z nich obsiadło Hine'a, który wrzeszczał z bólu i opędzał się od nich.
Kilka ze stworzeń skoczyło w stronę Jerrana. Nie zastanawiał się długo. Pośród krzyków i pisków, wrzasków ptakopodobnych stworzeń uciekających z tego miejsca rozległo się kilka strzałów z blastera. Jerran strzelał krótkimi seriami. Po chwili kilka stworków leżało na ziemi a w powietrzu unosił się zapach palonego mięsa. Korr odskoczył do tyłu i cudem uniknął zębów kolejnego zwierzęcia. Zamachnął się z całej siły i kopnął stworzenie, które wylądowało na ziemi. Wydało z siebie tylko głuchy pisk. Kilkanaście kolejnych rzuciło się na niego. Kilkanaście kolejnych wystrzałów przecięło powietrze. Jednak nie wszystkie sięgnęły celu. Tym razem pośród dżungli rozległ się krzyk Jerrana, kiedy ostre zęby małej bestii wbiły mu się w ramię, a kolejna ugryzła go w nogę, wczepiając się w nią pazurami.
Puścił Blaster Carbine, który nie upadł na ziemię. Był bowiem uczepiony pod jego ramieniem. Lewą dłonią chwycił stwora uczepionego do jego nogi za łeb i ściskając mocno zerwał go. Prawą ręką sięgnął po wibroostrze. Rozległo się dobrze mu znane, ciche buczenie broni. Jeden zamach i przeciął na pół bestię wgryzioną w jego rękę. Kilka kolejnych cięć i następne stworki skaczące wokół niego padły w konwulsyjnych drgawkach.
Ruszył w stronę Michio. Przerzucił ostrze do lewej dłoni zaś prawą chwycił Blaster Carbine. Kolejnym strzałem usmażył stwora wczepionego w ramię Hine'a. Zbliżając się do niego strzelał i ciął wszystko co było małe, ruchliwe i chciało go ugryźć. Nagle poczuł ból w plecach. Ostre jak brzytwy pazury wbiły się w jego łopatkę. Potem skoczył na niego kolejny stwór, i kolejny, i kolejny. Upadł na ziemię i krzycząc dziko zaczął się od nich opędzać. Po chwili szarpaniny zrzucił je z pleców i zerwał się na nogi. Spojrzał w górę. Zbliżały się następne... |