Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-11-2010, 22:17   #1
arek9618
 
arek9618's Avatar
 
[Stalker/Storytelling] Początek Końca

Rok 2014, 10 Sierpnia
Okolice Elektrowni Atomowej w Czarnobylu
Kapitan Edison wraz z kapralem Bakerem leżeli na dachu wysokiego bloku kilkaset metrów od elektrowni. Padał
deszcz. Krople spływały po ich przeciwdeszczowych płaszczach. Mieli przy sobie lornetki dalekosiężne, przez które obserwowali elektrownię. Dostali cynk od jednego z
zaprzyjaźnionych stalkerów, że coś się tam kroi.
- Kapitanie, ten Sasza nas chyba wkręcił. Siedzimy tutaj już prawie 4 godziny i nadal nic. To nie ma sensu.
- Bądź cierpliwy Charlie. Sasza był nam winien przysługę. Pamiętasz tamtą burzliwą noc, kiedy patrolowaliśmy Czerwony Las? Leżał wtedy na środku lasu, pod jakimś drzewem. Zabraliśmy go z tamtąd i uratowaliśmy mu tym samym życie. Gdybyśmy go tam zostawili to zapewne mutanty zrobiłyby swoje. Nie sądzę, więc, że mógłby się nam
odwdzięczyć wciskając nam fałszywe informacje. Musisz się uspokoić. Jeśli przed zmrokiem nic się nie stanie to stąd pójdziemy.

Kapral Baker nie powiedział już ani słowa. Nie miał w zwyczaju kwestionować zdania Cpt. Edisona, lecz ponosiły go emocje. Był on typem człowieka, nie potrafiącym nic nie robić. Dzięki jego mobilności i szybkim działaniu, nierealne misje stawały się wykonalne. Dlatego właśnie został przydzielony do pomocy Kapitanowi Edisonowi. Kapitan natomiast był spokojnym i opanowanym człowiekiem. Miał on prawie 40 lat, ale niesamowita sprawność fizyczna, oraz refleks sprawiały, że nadal był świetnym żołnierzem, zdolnym do wykonywania trudnych misji.

- Baker! Patrz!- krzyknął kapitan z lornetką w dłoni.
Dostrzegł on dwie ciężarówki wjeżdżające na teren kompleksu. Gdy się zatrzymały, z paki zaczęli wyskakiwać żołnierze. Byli ubrani w grube kombinezony, a na twarzach mieli maski przeciwgazowe. Po chwili nadjechała spora biała ciężarówka,
przypominająca wóz kempingowy. Z niej wysiadło natomiast kilku ubranych w białe skafandry naukowców. Z pojazdu wyjęli jakieś wyposażenie, po czym weszli do środka budynku. Za nimi ruszyło kilku żołnierzy, a reszta obstawiła teren. Kapitan przyjrzał się bliżej żołnierzom pozostającym na zewnątrz. Dostrzegł na ich ramionach małe flagi.

- Kur*a! To Rosjanie. Czego oni tutaj chcą? Zdawało mi się, że pilnują tylko porządku w Zonie. Coś tu nie gra- kapitan z powrotem przyłożył lornetkę do oczu. Ujrzał jak kilku żołnierzy ciągnie duży wagonik wypełniony jakąś jasną substancją,
oraz kawałkami gruzów.

Nagle nad głowami obserwatorów przeleciał transportowy śmigłowiec. Zatrzymał się w powietrzu nad wagonikiem i zmniejszył pułap. Żołnierze przyczepili ładunek do stalowego haka i dobrze go zabezpieczyli. Gdy skończyli, helikopter wzniósł się wysoko nad ziemię i udał się w kierunku z którego przyleciał.

- Po co to im?- rzekł Baker.
- Nie wiem, ale na pewno nie mają dobrych zamiarów. Musimy powiadomić dowództwo. Chodź.



"Duet" zaczął schodzić po schodach szybkim tempem. Gdy wyszli z budynku skierowali się w stronę byłego hotelu w Prypeci. Tam bowiem zostawili swój sprzęt komunikacyjny, oraz większą część ekwipunku bojowego. Biegli truchtem po wąskiej ścieżce. Powoli robiło się ciemno, a wąskie uliczki robiły się coraz ciaśniejsze. Panował klaustrofobiczny, przytłaczający klimat. Miasto "Duchów" dopiero teraz pokazało swoje oblicze. Gdzieniegdzie słychać było świst wiatru i wycie psów, przeplatane ze skrzypieniem drzwi i okien, które nie uległy jeszcze zniszczeniu.


Gdy Kapitan Edison i kapral Baker dotarli na miejsce od razu skontaktowali się z dowództwem.
- Mówi Kapitan Jeremy Edison. Rosjanie wydobywają jakiś materiał z reaktora. Nie wiem do czego to jest potrzebne, ale mam złe przeczucia. Uważam, że sprawie należy się bliżej przyjrzeć. Proszę o przysłanie większej ilości ludzi. Ja i kapral Baker nie damy rady nic zrobić we dwóch.
- Zrozumiałem kapitanie. Już niebawem przyślemy wam wsparcie. Teraz jednak prosimy o obserwację działań Rosjan. Musimy dowiedzieć się jak najwięcej, bo w przeciwnym wypadku nic nie osiągniemy- odezwał się głos w radio.
- Powtarzam: nie damy rady. Gdy szliśmy na miejsce za dnia roiło się tu od mutantów. Ledwo je wymijaliśmy. Nie chcieliśmy zwabić ich więcej. Teraz nie wiem gdzie one są. Jest tutaj zbyt cicho. Nadzwyczaj cicho.
- Proszę o spokój. Przyślemy wsparcie najszybciej jak to będzie możliwe, ale teraz...
- Cicho. Baker słyszałeś to? Zdaje mi się, że coś jest za oknem. Sprawdź to- przerwał osobie z dowództwa Edison, przy okazji odbezpieczając swojego HK416. Baker powoli zaczął posuwać się w stronę wybitego okna. Szybko skierował karabin za okno i zaczął się przez nie rozglądać.
- Tu nic nie ma. Pewnie się panu zda... aaaa- na Bakera rzucił się rozwścieczony Snork. Szybkimi i mocnymi ciosami rozszarpał mu okolice tętnicy. Kapitan zaczął strzelać. Snorka padł. Przez chwilę się rzucał, ale po chwili przestał się ruszać. Nagle do środka wskoczył kolejny mutant. Kapitan ponownie otworzył ogień. Kolejny odpad Czarnobylskiej fauny padł martwy. Zanim Edison opuścił broń przez okno wpadł następny, a przez drzwi wpełzły kolejne dwa.

W HQ ludzie będący przy rozmowie słyszeli jedynie wystrzały i jęki konających mutantów. Nagle sygnał się urwał. Ludzie stali bez ruchu i patrzyli się na radio. Domyślali się co mogło się stać. W pewnej chwili jeden z nich powiedział:
- Musimy działać szybko. Poinformujcie kraje europejskie o zaistniałej sytuacji. Powinniśmy działać potajemnie. Nadajmy tej operacji status: TAJNY. Niech nasi ludzie przebywający w Zonie obserwują poczynania Rosjan. Nasz wywiad powinien dowiedzieć się też do czego potrzebny jest im ten materiał. Bierzmy się do roboty.
Ludzie się rozeszli, mając w oczach strach. Nikt nie miał pojęcia o co tutaj chodzi. Mogli się jedynie domyślać i opierać na domysłach innych.





Rok 2014, 16 Sierpnia
Tajna Baza Wojskowa w środkowej części Norwegii
Kapitan Stevenson otworzył drzwi do sali odpraw i zaprosił grupę kandydatów chętnych do wzięcia udziału w tej operacji. Mężczyźni weszli do środka, po czym usiedli na małych polowych krzesełkach. Przez chwilę panowała krzątanina, lecz gdy żołnierze się uspokoili kapitan zabrał głos:
- Witam was, ochotników z różnych państw na wstępnym spotkaniu. Jak sami widzicie sytuacja w Czarnobylu się pogarsza. Nasz wywiad doniósł, że władze rosyjskie zleciły dalsze badania nad bronią jądrową, której głównym składnikiem ma być materiał chemiczny pozostały po awarii w 1986 roku. Boimy się, że mogą użyć tej broni przeciwko światu. Wojsko rosyjskie ogrodziło całą Zonę, której teraz pilnie strzeże. Każdy kto wyda się podejrzany w strefie zostają likwidowani. Wcielimy was w zwykłych stalkerów, ponieważ gdyby Rosja dowiedziała się, że ktoś organizuje sabotażowe misje przeciwko niej, to nikt nie wie do czego byliby zdolni. Dlatego do tej misji potrzebujemy najlepszych. Zostaniecie specjalnie przeszkoleni do trudnych warunków tam panujących. Tylko garstka z was zostanie przydzielona do tej misji, w której nie liczy się ilość lecz jakość żołnierzy. Straciliśmy już tam dwóch pierwszoligowych żołnierzy. W tej chwili zaczyna się tydzień próby. Zajmie się wami sierżant Ripley, który poprowadzi szkolenie. Życzę powodzenia. Jeszcze raz przypominam- to nie będą rutynowe misje. Tam czeka na was śmiertelne niebezpieczeństwo. Tylko Bóg wie co tam się dokładnie dzieje. To wszystko.

Żołnierze wstali z miejsc.
- Odmaszerować!- wydał rozkaz kapitan i patrzył jak kandydaci wychodzą- Boże miej nas wszystkich w opiece- szepnął, po czym spojrzał na mapę Zony wiszącą za nim, z zadumą chwilę się na nia popatrzył i wyszedł z pomieszczenia.


Witam! Mam dla Was do zaoferowania sesję w mojej wizji świata stalkera. Zostaniecie wcieleni w komandosów z dowolnych państw. Będziecie przydzieleni do oddziału Troy 1, który będzie miał do wykonania szereg misji na terenie Czarnobyla( i niespodzianka). W swojej sesji mam zamiar dać wam dużą swobodę- na wykonie zadania znajdziecie wiele różnych sposobów. Za każdym razem będziecie mieli wybór, lecz ja ich nie będę wam podstawiał- liczę na waszą wyobraźnię. To moja pierwsza własna sesja, więc proszę traktować mnie "ulgowo", ponieważ nie wiem czy się sprawdzę jako MG. Potrzebuję około 5-6 osób. Karty przyjmuję od dzisiaj przez 2 tygodnie. Mam nadzieję, że gra wypali. Pozdrawiam

Karta postaci:
1. Imię Nazwisko( Ksywka)
2. Narodowość
3. Wiek
4. Historia
5. Cechy charakteru
6. Umiejętności: Najlepiej kilka dobrych oraz kilka złych.
7. Avek
8. Jakiś stopień wojskowy ale bez przesady, mniejszy od sierżanta.
 

Ostatnio edytowane przez arek9618 : 12-11-2010 o 14:49.
arek9618 jest offline