Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 20-12-2010, 16:04   #8
Ziutek
 
Ziutek's Avatar
 
Siedział spokojnie z uśmiechem na twarzy, myśląc o zadaniu. Lubi działać z ludźmi, których jako tako zna. Ogólnie był wyluzowany. Różnił się od innych tym, że nie był pozapinany ciasno na wszystkie guziki. Edd po prostu nie czuł zimna tak bardzo jak inni. Dla niego - 45 stopni Celsjusza to jak - 25 dla kogoś innego. Nie wiedział dlaczego tak ma. Zdjął czapkę z królika aby słyszeć ostatnie instrukcje. Zapaliła się zielona lampka i żołnierz stojący przy wyjściu pachnął ręką i oddział ustawił się w kolejkę wyskakując z samolotu. Edward założył okulary chroniące oczy przed pędem powietrza i wyskoczył, licząc w myślach od jednego do pięciu. Gdy doszedł do piątki szarpnął za rączkę i otworzył spadochron. Szarpnęło nim jak zwykle ale już się przyzwyczaił. Gdy śnieg chrupnął mu pod stopami, odczepił linki łączące czaszę spadochronu z jego szelkami wojskowymi. Wyciągnął nóż i zaczął rozcinać linki tłumacząc się , że się przydadzą. Eddy wyznawał zasadę: ''Mieć i nie potrzebować niż nie mieć i potrzebować''. Linki zwinął i schował do wypchanego już plecaka, a czaszę chowając pod warstwą śniegu. Sprawdził swój karabin. Zamek rkm-a Brena działał dosyć sprawnie i precyzyjnie. Z kabury wyciągnął rewolwer Enfield No.2 i poruszał cynglem. Chodził czysto bez problemów. Rewolwer schował z powrotem, a Brena trzymał w rękach. Gdy wszyscy już się pozbierali oddział ruszył na południowy-wschód. Kingston jako rkm-owiec zajął pozycję mniej więcej na początku oddziału. Zadowolony, że jako jedyny wziął rakiety śnieżne, które pomagały mu iść nie zapadając się w śnieg beztrosko nucił sobie pieśń, którą śpiewała jego córeczka na przedstawieniu szkolnym. NA otwartej przestrzeni było bardziej zimno więc zapiął się pod szyję, a czapkę związał pod brodą aby ciasno przylegała do czarnych włosów, a nie zasłaniała mu błękitnych jak ocean oczu, ukrytych za szkłami okularów. Wreszcie zauważyli wejście do bunkra. Edd Przygotował karabin na ewentualne przygwożdżenie ogniem znajdujących się niżej nazistów. Klapa się otworzyła lecz nie było nikogo. zszedł za żołnierzem, który otworzył kalpę. Jak był już na dole od razu skierował lufę w głąb korytarza osłaniając pozostałych. Potem ruszył z innymi ku ciemnościom rozświetlanym czasem słabymi lampami wbudowanymi w sufit. Był w 100% gotowy na wymianę ognia. Trzymał się zaraz za dowódcą.
 
Ziutek jest offline