Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-12-2010, 21:52   #1
Endless
 
Endless's Avatar
 
Highschool Scream! - "To dopiero początek..."






[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=N2NDYru46os[/MEDIA]

Fell's Tomb, Washington

29 października 2010 r.

W końcu nadszedł piątek, długo wyczekiwany dzień, będący błogosławieniem dla wszystkich uczniów, zmęczonych całym tygodniem ciężkiej pracy. Poranek zapowiadał się wyjątkowo ładnie. Po niebie kłębiły się duże chmury, ale nie zakrywały je ciężką, szarą masą, przez które Słońce przebijało się z mozołem, co było w okolicy nadzwyczaj częstym widokiem. Piątkowe niebo było błękitne i słoneczne. Chociaż temperatura na zewnątrz nie była zachęcająca, to wesołe promienie słońca wywoływały w ludzkich sercach radość i rodziły życzliwość.

Zbliżała się godzina 9.00, toteż grupki uczniów przemieszczały się w kierunku szkoły, mieszczącej się na zachodnim krańcu miasteczko. Fell's Tomb nie było dużym miastem, więc miejscowy ośrodek szkolny wystarczał dla wszystkich młodych mieszkańców, a nawet uczęszczała do niego spora część młodzieży z pobliskich miejscowości. Uczniowie z Fell's Tomb mieli dwie, stałe drogi do szkoły, z których jedna prowadziła na skróty przez miejscowy las, a druga - nieco dłuższa, biegła przy wijącej się ulicy, z której korzystali wszyscy kierowcy udający się na teren szkoły. Piątek zapowiadał się wyjątkowo przyjaźnie, do czego również przyczyniła się prognoza pogody, obwieszczająca ku uciesze ludności dwa tygodnie wolne od opadów.


Timothy Scheungreber:


Obudziłeś się z długiego, przyjemnego snu, aby leniwie przywitać ostatni dzień przed długim weekendem. Po odprawieniu porannych obrządków, samotnie zjadłeś śniadanie, wypiłeś kawę i po chwyceniu plecaka i kurtki z wieszaka, wymaszerowałeś z domu. Upewniłeś się, że zamknąłeś drzwi po czym zbiegłeś po kilku stopniach i wyruszyłeś dobrze znaną ci drogą. W piątki twój plan lekcji składał się tylko z pięciu pozycji - zaczynałeś od 9.00 lekcją matematyki, następnie czekała cię fizyka, nudna do granic możliwości historia, monotonny wykład na angielskim i, na samym końcu, aby ucelebrować zakończenie tygodnia - informatyka. Krótki plan lekcji, oraz zbliżająca się szkolna impreza z okazji Haloween, były tym, co sprawiało, iż z chęcią udałeś się do szkoły. No właśnie... Haloween. Po trzech długich latach, Haloween miało być miłym wydarzeniem, przygotowanym przez władze szkolne z wyjątkową dbałością o bezpieczeństwo uczniów.

Sam Everett:


Piątkowy poranek - ostatni dzień przed długim weekendem, w którym trzeba było wstać wcześnie. Na dole, w kuchni zjadłaś śniadanie z Davidem, twoim najstarszym bratem, który leniwie przeżuwał swoje tosty. Najwyraźniej nie spieszyło mu się do pracy. Po tym, jak skończyłaś wszystkie niezbędne rankiem czynności, dostałaś sms'a od Matt'a, który wyczekiwał na ciebie przed twoim domem. Widząc twój pośpiech, David wyburkał kilka komentarzy odnośnie Matt'a i twojego zachowania. Zgarnęłaś do torby rzeczy, bez których nie można było się obejść w szkole, po czym zaszczyciłaś chłopaka swoim widokiem. Razem ruszyliście doskonale znaną wam drogą, żywo dyskutując o zbliżającej się imprezie, a zwłaszcza o waszych strojach i spekulacjach na temat tegorocznej pary królewskiej straszydeł, której wyłonienie było tradycją w społeczności Fell's Tomb.Twój plan lekcji nie był zbyt długi, kończyłaś szkołę po sześciu lekcjach. Historia, geografia, matematyka, angielski, wiedza o kulturze i obyczajach i francuski - to było szkolne "menu" na dziś. Przypomniałaś sobie także, że na dzisiaj umówiłaś się z Caroline Fester, przewodniczącą samorządu uczniowskiego. Caroline zebrała kilka ogólnie znanych osób do pomocy, w planowaniu wystroju szkoły na zbliżającą się imprezę. Caroline to miła dziewczyna, doskonale sprawdzająca się w roli przewodniczącej samorządu. Liczyła się ze zdaniem uczniów, a każda jej decyzja poprzedzona była badaniami opinii szkolnego środowiska. Miałyście spotkać się po południu, o godzinie 17, przed szkołą.

Ann Stevens:

Tego dnia obudziły cię delikatne promienie słońca, które w jakiś tajemniczy sposób zdołały przedostać się przez zasłonięte okno. Zerknęłaś na jaskrawe cyfry, lśniące na ekranie elektronicznego zegarka. Była 07.37 - najwyższa pora na pobudkę. Wstałaś i powędrowałaś do łazienki, w której oddałaś się odwiecznemu kręgu porannych rytuałów. Po zejściu do kuchni, przywitał cię zwyczajny widok ojca szykującego jedzenie, z pewnym miłym, nowym szczegółem - do kuchni przez okna wpadały promienie słońca, radośnie tańczące na gładkich powierzchniach. Słońce w Fell's Tomb było nieczęstym gościem, ale wszystko wskazywało na to, że to właśnie dzisiaj nastał dzień jego wesołych odwiedzin. Zjadłaś wraz z ojcem kilka tostów, po czym chwyciłaś swoją torbę i wyszłaś do szkoły. Tego dnia miałaś tylko cztery lekcje - matematykę, historię, chemię i angielski, ale po szkole, o 17 miałaś obiecane spotkanie z Caroline Fenster - przewodniczącej samorządu szkolnego, w celu zaplanowania wystroju na niedzielną imprezę. To nie były przelewki, przy planowaniu wystroju potrzebne są zarówno dobre pomysły, jak i tęgi umysł, aby wszystko zaplanować jak najdokładniej.

Scott Winden:


Piątkowy poranek rozpoczął się dla ciebie miłą pobudką w wykonaniu słońca, którego promienie sączyły się przez okno i padały na twoją twarz. Początkowo dziwiła cię taka zmiana w pogodzie, ale przypomniałeś sobie prognozy pogody zapowiadające dobre warunki pogodowe w najbliższym czasie. Bez pośpiechu przygotowałeś się do szkoły - umyłeś się, zjadłeś śniadanie i spakowałeś książki do szkoły. Wyruszyłeś w codzienną wędrówkę na zachód, do szkoły, po drodze rozmyślając o nadchodzącej imprezie. Bal z okazji Haloween będzie wspaniałym tematem do nowego numeru gazetki szkolnej, jak i miejscowej gazety.To pierwsza tak duża zabawa od czasu tragedii sprzed 3 lat, która wstrząsnęła całą społecznoscią Fell's Tomb i okolicznych miejscowości. Piątki były dla ciebie pracowitymi dniami - miałeś dużo lekcji i musiałeś zostawać na zajęciach dla członków szkolnej gazetki. Po historii, matematyce, geografii, angielskim, sztuce, wiedzy o kulturze i obyczajach, miałeś zostać, aby poskładać artykuły i zaplanować ich rozmieszczenie, a następnie wydrukować gotowy pierwowzór listopadowego numeru. Nie było to najłatwiejsze zajęcie, ale jako uczeń z dziennikarskimi ambicjami, byłeś gotowy stawić czoło temu wyzwaniu.

Matt Lewis:


Wczesne wstawanie nie było dla ciebie żadną niespodzianką, odkąd chodzisz z Sam. Obudziłeś się wypoczęty, odprężony i gotowy do rozpoczęcia nowego dnia. Wykonałeś wszystkie niezbędne przed wyjściem czynności higieniczne, zjadłeś śniadanie, spakowałeś się i wyszedłeś. Udałeś się pod dom Sam, która dołączyła do ciebie trochę spóźniona, a następnie razem obraliście kurs na szkołę. Zbliżało się haloween, więc tak samo jak wszyscy inni, poddaliście się imprezowemu nastrojowi. To pierwsza zabawa w mieście, od czasu wypadku, który miał miejsce 3 lata temu. Zapowiadał się ciekawy weekend, ale odgradzały cię od niego całe 5 lekcji - chemia, fizyka, informatyka, angielski i matma, a po zajęciach - dwugodzinny trening piłki nożnej. Dzień zapowiadał się ładnie, więc najpewniej dzisiejszy trening odbędzie się na szkolnym boisku zamiast na hali.


***



Główny gmach szkolny był imponującą konstrukcją, składającą się z dwóch pięter i trzech skrzydeł. Cały kompleks Sutherland High składał się z kilku budynków, wśród których był internat, biblioteka, hala gimnastyczna, skrzydło szpitalne oraz budynek mieszczący sale przygotowane na potrzeby nauk ścisłych. Był to spory ośrodek, zważywszy na wielkość miasta. Sutherland High stało na zachodnim krańcu miasta. Cały kompleks niedawno otoczono wysokim ogrodzeniem, uniemożliwiającym wtargnięcie tam nieproszonych gości i zwierząt. Dodatkową barierą był las otaczający teren z trzech stron.


Przed pierwszym dzwonkiem rozpoczynającym lekcje o godzinie 9, korytarze były już wypełnione uczniami, którzy podążali w różne kierunki. Mimo różnorodności w stylach ubioru, sposobów zachowania, na ustach całej społeczności szkolnej panował jeden temat - niedzielny bal z okazji haloween. Wśród żywo dyskutujących uczniów, nikt nie zdawał się pamiętać o straszliwym zajściu, które miało miejsce 3 lata temu, a tym bardziej nikt nie zauważał snującej się po szkole czarnowłosej dziewczyny, która stawiała swoje kroki w taki sposób, jakby sama nie wiedziała o swojej egzystencji. Tamara Fringe, córka dyrektora Fringe'a, po trzech latach w ośrodku dla ludzi z problemami psychicznymi powróciła do szkoły, aby dokończyć edukację. Wraz z ojcem mieszkała w apartamencie mieszczącym się w budynku internatu na terenie kompleksu szkolnego. Dziewczyna pomimo powrotu do zdrowia, zdawała się nie móc nawiązać kontaktu z rzeczywistością, ale kiedy w ostateczności ktoś się do niej zwracał, dziewczyna unosiła swoje puste spojrzenie i odpowiadała niepewnie. W szkole uważano ją za dziwaczkę, ale z powodu ojca nikt nie odważył się otwarcie ją ośmieszać, czy poniżać. Ta niewysoka, drobna dziewczyna dopóki pozostawała nieszkodliwa, dopóty nikt nie zwracał na nią uwagi.
 
__________________
Come on Angel, come and cry; it's time for you to die....

Ostatnio edytowane przez Endless : 22-12-2010 o 23:12.
Endless jest offline