Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-01-2011, 12:14   #33
Tasselhof
 
Tasselhof's Avatar
 
Reputacja: 394 Tasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetnyTasselhof jest po prostu świetny
To było straszne! Okrutne wręcz i nie ludzkie! Rzecz nie możliwa stała się namacalna i tak jednocześnie bolesna. Spojrzał jeszcze raz z ulotną nadzieją na stolik. Tak, zdecydowanie nie miałem wątpliwości. Piwo w mojej szklance się skończyło. Chwyciłem za portfel ku memu przerażeniu niezwykle lekki i płaski. Przeszperałem wszystkie kieszonki i skrytki. W napływie szału zacząłem nim potrząsać. Coś błysnęło i z brzękiem uderzyło o stolik.

TAK

Znalazłem ostatniego poczciwego piątaka, skrytego w którymś z zakamarków mojego pustego portfela, prawdopodobnie na czarną godzinę. Jak nigdy dotąd byłem pewny, że czarna godzina nadeszła właśnie teraz. Podbiegłem do baru i z przerażeniem przeczytałem szyld nad barmanem.
Nie mamy już małego piwa z beczki.
Nie to nie może być prawda! Średni browarek kosztował bowiem aż 6,50!!! Brakowało mi 1,50! Niezwykle dużo jak dla studenta, bałem się że cena może być zaporowa. Wtem w rogu dostrzegłem nadzieję. Kalosz wraz z dwoma blond pięknościami siedział żłopiąc grzańca i pykając faję wodną. Bawili się świetnie razem i oblizywali wargi za każdym pociągnięciem z papirusowej rury. Podszedłem nonszalancko i oklapłem sobie obok jednej z blond plastyk. Na rany dżizasa, musiała świeżo wyjść z tapeciarni.
- Siemasz Kalosz! Co tam u ciebie słychać? Witam moje miłe panie!
Kalosz wyglądał jakby przed chwilą zaciągnął się najczystszym propanem. Też go nie lubiłem. Ale teraz miałem ważniejszego questa na głowie.
- Cześć Czerep. Słuchaj jeśli mógłbyś nas zostawić, jesteśmy teraz zajęci, byłbym ci bardzo wdzięczny.
Bingo! Pochyliłem się do przodu i wyszczerzyłem pożółkłe od fajków kły. Moja dłoń spoczęła na nodze jednej z najprawdopodobniej sztucznych panienek Kalosza. Studiował już 4 rok mechatronikę, nie zdziwiłbym się gdyby tym paniom obiecał zaprojektować nowe mózgi w zamian za wspólne towarzystwo. Dziewczyna panicznie zabrała nogę, a ja się spytałem.
- Jak bardzo wdzięczni?
Kalosz zacisnął zęby. Zrozumiał, studenci zawsze się rozumieli. Wyciągnął z portfela dychę i rzucił mi na stół.
- Masz stary, napij się na mój koszt, tylko nie wracaj zbyt szybko.
Wstałem chwytając jednym ruchem zdobycz, ukłoniłem się nisko.
- Dziękuję ci mój zbawco, miłe panie życzę udanej zabawy!
Na odchodnym posłałem buziaka tej po lewej, która bezczelnie przyglądała się swym świńskim wzrokiem mojej dziurze pod pachą. Z obrzydzeniem odwróciła wzrok, a ja uradowany ich opuściłem. Przyczłapałem z powrotem do baru zamówiłem dwa średnie browarki i zabrałem je do swojego stolika. Postawiłem je obok smutnej pustej szklanki i spocząłem. Ująłem w dłoń tę, która wydawała się być bardziej pełna i uniosłem pod światło. Złoty płyn wręcz zdawał się uśmiechać do mnie. Wzniosłem cichy toast.
- Za napój bogów i szczodry portfel przyjaciół.
Napiłem się z rozkoszą.

Obrazek

 
Tasselhof jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem