Ha! Swojego czasu strasznie zagrywałam się w jedynkę i dwójkę TR

Strasznie mi się podobało, szczególnie w dwójce bardzo dużo czasu spędziłam na treningach w domu strzelając w ogrodzie do służącego

Cóż, takie trochę moje spaczenie. Niestety jedynkę już nawet nie pamiętam dlaczego, ale tylko zaczęłam i zbyt daleko nie doszłam. Natomiast w dwójce doszłam prawie do samego końca, w wyniku niefortunnego skasowania większości sejwów i równie pechowego braku środków opatrunkowych i flar, zatrzymałam się na jednym, bardzo ciemnym miejscu i dalej ani rusz. Spędziłam tam wiele godzin po omacku szukając wyjścia, ale nic z tego

Po tym incydencie zraziłam się do Lary, aż do zeszłego lata, kiedy to wygrzebałam z nudów Tomb Rider: The Chronicles. Nie wiem czy to ja jestem tak mało sprawna umysłowo, czy ta gra jest taka trudna, ale w niektórych momentach zatrzymywałam się na dwa wieczory i po pół nocy próbowałam coś wykombinować. Rozłożyła mnie misja pod wodą, gdzie nie da się po prostu wygrać ze strzelającym do ciebie cholernym stateczkiem! I tak skończyła się moja przygoda z Larą. Szkoda, bo w Chronicles na końcu jest taki świetny motyw z nowoczesnym, świetnie strzeżonym budynkiem. No i sobie tam nie pograłam
Natomiast w Legend jeszcze nie grałam, ale z chęcią sięgnęłabym po Larę raz jeszcze. To miła, wcale nie łatwa, przyjemna rozgrywka, w sam raz na wakacje, albo na zabicie nudy. I niech mi ktoś powie, że TR jest głupi :P