Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-03-2011, 16:20   #4
anO
 
anO's Avatar
 
Reputacja: 0 anO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znanyanO wkrótce będzie znany
Ano ocknął się, ale szybko tego pożałował. Przeszywający ból głowy oraz obolałe ciało dało mu jasno do zrozumienia, że lepiej byłoby dla niego gdyby dalej spał sobie w najlepsze. Sznur niemiłosiernie wrzynał mu się w kostki oraz nadgarstki, uniemożliwiając praktycznie jakąkolwiek możliwość ruchu. Próbował zebrać myśli i przypomnieć sobie, co robił ostatniego wieczoru. Zagadka nie była trudna. Po chwili przypomniał sobie, kto jest winien temu, że leży związany na jakiejś wilgotnej skale, bóg wie gdzie.
"Przeklęci piraci niech ich morze pochłonie - zaklął sobie w duszy - Ale tak naprawdę to sam sobie jestem winien, zachciało mi się odwiedzin starego druha. Mogłem siedzieć teraz w przytulnej karczmie i ogrywać krasnoludy w kości przy zimnym piwie."
Jego utyskiwania nad swoim losem przerwał kobiecy głos. Z trudem przekręcił się na drugi bok rozglądając się dookoła, próbując zorientować się, kto do niego mówi. Niestety w ciemnościach poza palącą się pochodnią nie wiele dostrzegł. Jednak po chwili, gdy jego wzrok przyzwyczaił się do panujących ciemności zobaczył...
- O matko - przestraszył się w pierwszej chwili widząc wytatuowaną twarz swojej towarzyszki niedoli. - Tak, chyba tak, przynajmniej ze mną, nie wiem jak on - Ano popatrzył jak przypuszczał na kolejnego uczestnika nieszczęsnego rejsu. Nie wiedział, z kim ma jeszcze do czynienia i czy ta znajomość w czymś mu pomorze, ale ucieszył się, że nie tylko on miał ta wątpliwą przyjemność zostać schwytanym przez piratów. – Musimy, czym prędzej wydostać się stąd nim zjawią się tu jacyś strażnicy – stwierdził odkrywczo Ano. Nie zaprzątał sobie głowy, dlaczego nikt ich nie pilnuje, chciał czym prędzej wynieść z tej jaskini.
Żałował, że nie ma przy sobie swojego miecza, dzięki któremu mógłby spróbować przeciąć krępujące go liny. Z braku laku zdał się na rozwiązanie siłowe. Które z góry było skazane na porażkę. Więzy było solidnie zawiązane, a na dodatek Ano nigdy nie był osiłkiem, a raczej chuderlawym średniego wzrostu mężczyzną. Wpadł jednak na pomysł jak wydawało mu się genialny. Przeturlał się w kierunku pochodni chcąc przepalić sznur i przy okazji samemu się nie poparzyć.
 
anO jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem