Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-05-2011, 20:46   #1
pawelczas
 
pawelczas's Avatar
 
[Autorskie SF Storytelling]Misja "Phoenix"


Admirał Discindus dopalał ostatnie cygaro, przyglądając się zza okna na współczesny Nowy Jork, od roku 2056 przemianowane na Nowe Jeruzalem. Można by rzec, że w chwili wybuchu Buntu ludzie z powrotem nawrócili się na wiarę i nie szukali nadziei w technologii. W końcu jak można zaufać czemuś, co sprowadziło na nich zagładę? W każdym razie przez następne pięćdziesiąt lat wiele się zmieniło- zarówno pod względem ideologicznym, jak i technologicznym. Odbudowany dawny Nowy Jork robi wrażenie metropolii widzianej okiem nie jednego pisarza Science Fiction. Sięgające niemal chmur iglice były przykładem na to, że człowiek zachęcony własną wyobraźnią jest w stanie zbudować coś zapisane tylko zdaniami. Brakowało tylko jeszcze pojazdów antygrawitacycjnych, choć faza głównych testów jest już ponoć zakończona. Jak zawsze jednak chodzi o pieniądze.
Averius uśmiechnął się i przestał się patrzeć na zachodzącą już gwiazdę układu Solarnego, będącą jednocześnie symbolem nowo powstałego Imperium Ludzkiego. Teraz można było to tak nazwać. Bo czym jest porównywanie Cesarstwa Rzymskiego z posiadaniem niemal na własność wszystkich skalnych planet, księżycy i wielu stacji na całym układzie? Skrajność w skrajność, pomyślał admirał, siadając na błękitnym fotelu i wpatrując się ciągle w zawieszony monitor w funkcji plazmy. Świeże wydanie wiadomości z dnia 17 czerwca, roku 2106. Mimo tego, że czas poleciał gwałtowanie do przodu, to jednak sposób przekazywania informacji w ogóle. Zmieniły się jedynie szczegóły.

- Stacja „Carb-industry” donosi, że sytuacja na koloni górniczej na Marsie dobiega powoli złagodzeniu. Robotnicy zdecydowali zawiesić strajk w chwili gdy zarząd spółki górniczej zdecydował się zwiększyć zarobki pracownika o 500 kredytów miesięcznie. Poszczególne grupy ciągle uważają, że to za mało i zagrozili zajęcie stacji siłą. Rzecznik Spraw Bezpieczeństwa Marsa odrzekł, że w chwili agresji robotników służby odpowiedzą ostrzałem. Z Marsa mówiła Natali Reev.

Aż dziw, że nic nie mówili o polityce. W końcu niedługo mają być wybory do Rady Imperialnej, a ci wejdą nawet do dupy, by tylko zdobyć wyborców, pomyślał Averius, kosztując odrobinę wody. Jedna z niewielu naturalnie organicznych substancji na Ziemi. Choć i tak już przefiltrowana.
Discindus westchnął, czekając aż go szanowna Rada w końcu do siebie dopuści. Tak właśnie jest z urzędnikami- nigdy nie mają czasu na naprawdę poważne zagrożenia i muszą skończyć najpierw ze wzajemnymi docinkami. Tak było, jest i będzie.
Szczęśliwie wrota prowadzące do sali posiedzeń po chwili rozwarły się, zaś z nich wyszła drobna dziewczyna o blond włosach i w błękitnym mundurze Imperium Słońca. Sądząc po jej wieku dopiero zaczynała swoją karierę w polityce, najpewniej jako sekretarka:

- Rada zdecydowała się pana już przyjąć. Proszę odłożyć broń i systemy elektroniczne.

Admirał wstał z miejsca i odchrząknął, poprawiając mundur. Czeka go teraz ciężka walka z politykami i ich jak zwykle negatywną oceną sytuacji.

**

Mimo tego, że formalnie władzę miał Imperator, to jednak w rzeczywistości miała sama Rada Solarna. Przywódca miał być tylko osobą reprezentacyjną i zarządzającą w chwili najwyższego ryzyka. Był również naczelnym wodzem wojsk lądowych, powietrznych, morskich i kosmicznych. Nie mniej- mało miał do powiedzenia w kwestii samego państwa i jego działań. Tym miała właśnie zajmować się rada.
Sala rady składała się z pięciu różnych loż- po jednej na Merkurego, Wenus, Ziemię, Marsa oraz Stacji Kosmicznych. Każda z nich reprezentowała swój świat, jak i broniła go w sposób polityczny. Oczywiście- nad spokojem obrad pilnował Lord Kanclerz, osoba zazwyczaj o największym stażu politycznym. Obecnie tę funkcję pełni Valadimir Ludoslavski, osoba mimo swojego wieku energiczna i niezwykle rozważna, ale nie mająca raczej sporego posłuchu w radzie. Jedynie Loża Ziemi go popiera w stu procentach.
Admirał stał pomiędzy wszystkimi lożami. Każdy z posłów ubrany był w błękitne mundury oraz w peleryny z insygniami pełnionego urzędu. Większość z nich posiada stopnie oficerskie, co Averius rozpoznał po pagonach. Choć był świadom, że dla wielu był to po prostu tytuł honorowy, a w chwili prawdziwego zagrożenia- ich nieudolność wyjdzie na jaw. Nie mniej- jak się ma wysoko postawionych członków rodziny- to nic dziwnego.
Kanclerz Ludoslavski podniósł spokojnie głowę znad monitora, przyglądając się mężczyźnie, stojącemu na środku sali:

- Proszę podać pełne imię i nazwisko, numer identyfikacyjny oraz ewentualnie stopień oficerski.

No tak- pomyślał Discindus- w formalnościach to oni zawsze byli świetni. Nie ma to jak trzy razy podawać te same dane.

- Averius Romulus Discindus, numer identyfikacyjny T-24/07/2067/3492345, admirał floty kosmicznej Imperium Solarnego.

Kanclerz skinął w stronę swojego sekretarza, by zweryfikował te dane. Młody chłopak błyskawicznie przeszedł systemy, zaś po chwili kiwnął do Valadimira, aby potwierdzając te dane.

- Admirale Disicindus. Poprosił pan o spotkanie z Radą w celu przedstawienia swojej prośby. Na podstawie artykułu T-43 służb Wojskowych ma Pan do tego pełne prawo. Rada zgodziła się jednogłośnie do udzieleniu panu audiencji. Proszę więc zabrać głos.

Po chwili jeden z kwadratów podłogi rozszedł się, zaś spod niego wyjechały systemy mikrofonowe oraz podłączenie do głównego hologramu sali. Averius podszedł bliżej systemów i biorąc głęboki oddech.

- Wielce szanowna Rado Solarna, wasza Eminencjo Kanclerzu Valadimirze Ludoslavski. Dokładnie tydzień temu otrzymaliśmy odczyt z satelity Voyager 4, wystrzelonego w roku 2043 w celu dokładnego zbadania systemu Alfa Centurii, leżącego dokładnie 4,36 lat świetlnych od nas. Odebraliśmy przez niego sygnał w dawnym systemem Morse’a- SOS. Satelita dokładnie zanalizowała sygnał, potwierdzając, że pochodzi on z okrętu klasy Sword. Tym okrętem jest „Phoenix”, załogowy okręt badawczy, przystosowany do lotu w ten układ, z którym utraciliśmy łączność w roku 2075. Sonda nie potrafiła potwierdzić tego, czy załoga wciąż żyje. Szanowna Rado- jestem tu, by prosić o pozwolenie na wysłanie kolejnego okrętu klasy Sword- „Eagle” w celu zbadania sygnału.

W chwili, gdy admirał skończył mówić zapadła głęboka cisza. Nie trwała jednak ona długa, gdyż po pół minuty rozległa się wrzawa pośród posłów. Każdy każdego starał się przekrzyczeć, aby wyrazić swoje zdanie na ten temat.

- Ziemia zgadza się na wysłanie tam grupy! „Phoenix” mógł znaleźć coś, co pozwoliło by na dalszy rozwój technologiczny Imperium! Poza tym- ludzie wysłani na misję wciąż mogą żyć. Życie ludzkie jest największym piorytetem dla naszej sprawy!
- Mars jest przeciwko! Nie można marnować funduszy na misję, która może się skończyć podobnie do tej, z której nadano sygnał SOS! Na Marsie panują niebezpieczne rozruchy- to one mogą stanowić punkt zapalny do nowego Buntu! Co więcej- sytuacja na Ziemi nie wydaje się być na tyle zażegnana, by wysyłać sobie od tak misji!
- Jako przedstawiciel Stacji Kosmicznych zgadzam się z lożą Ziemi! Być może okręt nawiązał w końcu łączność z innymi formami istnienia w kosmosie, co może być kamieniem milowym dla całej cywilizacji ludzkiej!

Tego typu spekulacje trwały aż do chwili, gdy kanclerz nie uderzył symbolem swojego statusu, zwanego Laską Praworządności. W chwili uderzenia o specjalnie przygotowaną posadzkę, wydziela się nieprzyjemny dla ucha dźwięk. W chwili, gdy Ludoslavski zrobił to, wszyscy gwałtownie zakryli uszy, włączając w to Discindusa. Wszystkie oczy skierowały się na oblicze kanclerza, który powstał z miejsca:

- Cisza, panowie posłowie, cisza. W ten sposób w ogóle nie dojdziemy do konsensusu. Nie ukrywajmy- problem jest duży i dość ryzykowny. Jak wszyscy wiemy- prace na „Eagle” trwały ponad trzydzieści lat, aby uniknąć wypadku, jak to było w postaci „Phoenix’a”. Pewne jest to, że okręt mógł zachować interesujące nas dane. Pytanie- czy jest tego wart. Admirale Discindus- proszę powiedzieć, jakie jest prawdopodobieństwo sukcesu misji i powrotu.
- Wedle naszego aktualnego stanu badań i testów- wejście w układ Alfa Centurii jest możliwy w stu procentach. Nie mniej- powrót wynosi 60-70%. Co więcej- aktualne okręty typu Sword zostały wyposażone w miotacze EMP, by przeniknąć w razie czego pancerz pirackich myśliwców. O ile nie wpadniemy na burze solarne- wszystko powinno być w jak najlepszym porządku.

Ponownie przez salę przeszła fala ciszy. Po minucie przerwał ją ponownie kanclerz:

- Poddaję prośbę admirała Discindusa pod głosowanie. Każdy ma prawo do oddania tylko jednego. Nie jest akceptowane wstrzymanie się od głosu. Za chwilę zostaną przygotowane systemy do głosowania.

**

- 732 osób jest za przeprowadzeniem operacji ratunkowej, 268 było przeciwne

Ogłosił w końcu sekretarz kanclerza, kilka minut po głosowaniu. Rozległy się oklaski i okrzyki zadowolenia. Milczała jedynie Loża Marsa, która była jednogłośnie przeciwna tej operacji. Ponownie uciszył ich Ludoslavski, tym razem ruchem ręki:

- Na mocy nadanej mi przez Imperatora Imperium Solarnego, Avannara III- prośba admirała Discindusa została zaakceptowana przez Radę Solarną. Do jego dyspozycji zostaną przekazane środki pieniężne,dostęp do okrętu typu Sword „Eagle” oraz lista proponowanych przez radę członków załogi. Proszę nieść światło Słońca do innych części Galaktyki, admirale. Od tej misji zależy pana imię.

Discindus zasalutował członkom rady, a niedługo potem wyszedł z sali. Nie sądził, że uda mu się to tak szybko załatwić i taką dużą ilością głosu. Wygląda na to, że to najbardziej porządna rada od wielu lat. Nie uśmiechało mu się jednak ci „proponowani przez radę członkowie załogi”- w większości to po prostu żółtodzioby, które z przestrzenią kosmiczną prawie w ogóle nie mieli styczności, ale są- jak to się mówi- poprawni politycznie. Szczęściem wojsko już nie takie rzeczy fałszowało, a Discindus już z góry wiedział, jakich ludzi wyznaczyć do tej misji.

**

Witam szanownych graczy, którzy zdecydowali poświęcić czas na to, by przejrzeć temat. Pragnął bym poprowadzić na sesję w klimatach Science Fiction, nie mniej nieco inną od tego, jaką serwują nam pisarze tego gatunku. Technologia nie stoi jeszcze na takim poziomie, by ludzkość była w stanie zniewolić całą galaktykę, a poza tym- nikt jeszcze nie słyszał o czymś takim jak inne rasy.

Do rzeczy. Gracze, jak już pewnie wielu z was się domyśla, wcielą się właśnie w załogę okrętu „Eagle”, którego celem będzie sprawdzenie „Phoenixa”. Sam opis okrętu pojawi się już na sesji. Tyle w zasadzie ode mnie. Co do tego, jak będzie wyglądała sesja- w bardzo dużym stopniu zależy od was. Co więcej- będzie miało to nie tylko oddźwięk u was, ale również i na dalsze losy Imperium.

Względem KP:
Imię i Nazwisko:
Pochodzenie:
Profesja:
Specjalizacja:
Wygląd i charakter:
Historia postaci:


Względem profesji. Tutaj niestety dużego wyboru mieć nie będziecie, gdyż z góry są narzucone:

Oficer pokładowy: Innymi słowy ktoś, kto jest naczelnym dowódcą wyprawy. Służy pod stopniem Komandora. Do jego zdań należy kierowanie misją oraz całym personelem okrętu. Od niego zależy najwięcej, nie mniej jest równocześnie najbardziej obładowany obowiązkami i odpowiedzialność za misję spoczywa na jego barkach.
Oficer militarny: Osoba, którą bez problemu można nazwać bosmanem okrętu kosmicznego. Dba o morale załogi oraz o przygotowanie do działań zbrojnych w kosmosie. Do jego obowiązków należy również dowodzenie obsługi dział EMP oraz wydawaniu broni palnej załodze.
Główny pilot: Do jego zadań należy kierowanie innymi pilotami oraz przejmowanie sterów w chwili większego zagrożenia. To właśnie on odpowiada za statek, by nie został zniszczony na przykład przez asteroidę czy też burzę solarną.
Naczelny Inżynier: Dusza statku. To on odpowiada za wszystkie kwestie techniczne na okręcie. Do jego podstawowych zadań należy kierowanie grupami naprawczymi oraz badanie nowych technologii.
Kierownik Medyczny: Gdy inżynier to dusza statku, tak medyk to jego życie. Odpowiada za kwestie zdrowotne personelu oraz badanie systemów organicznych. Mimo tego, że jego rola zdaje się mieć znaczenie marginalne, lecz tylko on wie, jak odpowiednio wczepić implanty.

Ze smutkiem dodaję, że każda z profesji jest jednokrotnego wyboru- czyli po jednej profesji na każdego gracza. Co więcej- nie mogą się one powtarzać. Jeśli będzie więcej osób na jedno stanowisko- po prostu wybiorę lepszą kartę.

Wielu z pewnością będzie chciało zagrać oficerem pokładowym. Od razu takich informuję, że nie będzie to taki łatwy kawałek chleba, jak to zostało pokazane, np. w Mass Effect. Dlatego polecam też inne stanowiska.

W kwestii pochodzenia- tutaj jest 5 do wyboru:

Merkury- planeta leżąca najbliżej Słońca. Na powierzchni niemal nie do życia ze względu na spore wahania temperatury(400 stopni w dzień, -200 w nocy), przez co życie jest związane z podziemnym kompleksem. Zamieszkanie koło 3 mln, głównie osoby o ciemniejszej karnacji. Słyną jako najlepsi żołnierze w Imperium, przystosowani do każdych warunków.

Wenus- druga planeta od Słońca. Podobnie jak Merkury- niemożliwa do zamieszkania na powierzchni, a przede wszystkim- w niej(zbyt duża aktywność wulkaniczna pod jej powierzchnią). Stąd Imperium zbudowało kompleks mieszkalny w atmosferze, gdzie są jeszcze dogodne warunki do życia. Zamieszkanie około 4 milionów, raczej o mieszanej karnacji. Słyną jako najlepsi uczeni, skupieni na naukach ścisłych.

Ziemia- trzecia planeta od Słońca, najludniej zamieszkana. To właśnie stąd zaczęła się ekspansja na układ słoneczny. Najbardziej optymalne warunki do życia by budować wszystko na litosferze. Populacja- ponad 5 miliardów. Słyną jako genialni mówcy oraz humaniści, choć utrzymują również tradycje wojskowe. To właśnie tam znajduje się rada oraz pałac Imperatora.

Mars- czwarta planeta od Słońca, pierwsza zdobyta przez ludzi planeta i przystosowana do ich biologii. Posiada potężny kompleksy metalowe na powierzchni planety. Druga najliczniejsza planeta zaraz po Ziemi. Populacja- około 2 miliardów. Mieszczą się tam głównie kopalnie oraz prężnie rozwijająca się placówka inżynieryjna, zdobywająca coraz więcej posłuchu.

Stacje kosmiczne- sztuczny twór człowieka, umieszczony w kosmosie. Początkowo składały się z małych jednostek, nie mniej przez ten cały czas trwały prace nad większymi jednostkami. Doszły one do skutku w roku 2085, w chwili, gdy w atmosferze Jowisza powstała pierwsza prawdziwa stacja kosmiczna, zdolna do tego, by zamieszkało w niej ponad dziesięć tysięcy osób, a w tym czasie była cały czas uzupełniana. Obecnie w stacji populacja wynosi 50 tysięcy. Dochodzą do tego mniejsze jednostki. W związku z bliskością przestrzeni kosmicznej, mieszkańcy stacji słyną jako doskonali piloci.

Do gry potrzebuję maksymalnie pięć osób. W chwili, gdy będzie więcej- będzie selekcja. Jeśli mniej- niektóre postaci zostaną zastąpione przez NPC.

Koniec rekrutacji- do 29 maja.

W ramach pytań- proszę kierować je śmiało do mnie
 
pawelczas jest offline