| Anzelm
Wyciągnąłem z plecaka butlę wina zakupionego w mieście. Trunek nie należał do najwybitniejszych, ale nie był również popłuczkami, jakie piją najbiedniejsi. Spojrzałem na korek z myślą 'nie otworze tego jedną ręką'.
-"Nathiel'u zajmiesz się tym proszę?"- powiedziałem widząc, że drow jest jedynym mężczyzną, który może mnie wyręczyć, gdyż Bast zniknął gdzieś w konarach drzewa.
Pozbywszy się kłopotu zacząłem szykować się do - zapewne krótkiego - snu. Zdjąłem wierzchnią szatę wraz z noszonym pod nią pancerzem. Następnie zdjąłem bluzkę i położyłem wszystko na plecaku. Opatrunek na nadgarstku nie przesiąknął, ale nie zauważyłem poprawy, a wręcz zaczynał boleć coraz bardziej. Przyjąłem z radością orzeźwiający podmuch wiatru. Zaczynałem czuć się sennie, ale obudził mnie on trochę. Usiadłem na kocu koło Maureen i oparłem się o pień. -"Może ktoś ma pomysł na toast?"
[user=345,1078,1264] -"Póki uwaga wszystkich zwrócona jest na nich samych, lub butelkę powiedz, co Cię niepokoi Maureen, o czym chciałaś porozmawiać?"- zapytałem łagodnym głosem.
[/user] |